poniedziałek, 12 stycznia 2009


Walter Moers "Miasto śniących książek"
Prowadzenie bloga rozpoczynam od lektury obowiązkowej dla maniaków czytelnictwa. Główny bohater powieści Moersa pragnie odnaleźć nieznanego autora genialnego rękopisu (częsty i „chodliwy” motyw w literaturze ostatnich lat). Wyprawia się do Księgogrodu i za sprawą szalonego antykwariusza Szmejka trafia do katakumb miasta – labiryntu, w którym ukryte są złoża literatury.

W powieści fascynuje przede wszystkim motyw wszechobecnej książki. Sam Księgogród to m.in. pięć tysięcy zarejestrowanych antykwariatów, sklepy z zakładkami, półlegalne księgarenki gdzie oferowane są środki wzmagające koncentracje i radość czytania, Jadowita Uliczka krytyków, Cmentarz Zapomnianych Poetów, koncerty literackiej muzyki, cukiernie z ciastkami w kształcie książek. W katakumbach Księgogrodu znajdują się niebezpieczne książki pułapki, Analfabetyczne Książki Terrorystyczne czy „ciężka księga” od kartkowania której można nabawić się zakwasów. Bohater trafia m.in. do Pałacu Cieni – zbudowanego ze skamieniałych książek, „Jeżącej Włos biblioteki” – z książkami grozy, nasączonymi pachnidłami wywołującymi halucynacje, Biblioteki Orma, w której książki posegregowane są według siły z jaką przenikał autorów Orm (coś w rodzaju natchnienia) i od których czytający popada w uzależnienie. Wkruszają mieszkańcy labiryntu, przesympatyczne, jednookie stworki – Buchlingi, uczące się na pamięć utworów wybranego autora i odżywiające się…. czytaniem (czyż to nie marzenie niejednego czytelnika?) Porusza także los poszukiwanego poety, którego bohater odnajduje w labiryncie, a który żyje w nich samotnie, uwięziony i „przerobiony” przez szalonego antykwariusza w… żywą książkę, cały oklejony papierem z ksiąg buchemików. Postać ta przywodzi zresztą na myśl luźne ale mimowolne skojarzenie z obrazem Arcimboldiego „Księgarz”. Jest to także ciekawie wykorzystany motyw homunculusa, a sama scena tworzenia go przypomina scenę w laboratorium Frankensteina. Krol Cieni – Homunkolos ginie zresztą tragicznie, papier,z którego jest stworzony płonie bowiem w zetknięciu ze światłem słonecznym.
Ale nie zdradzam wszystkich tajemnic i bogactwa książkowych motywów tym, którzy dopiero sięgną po tę powieść. Życzę miłej lektury-podróży.

2 komentarze:

  1. Witaj!
    Do czytania Twojego bloga namówił mnie Insider i muszę przyznać, że odkąd przeczytałam Twoje recenzje książek Moersa, Tomkowskiego i Gaardera usilnie ich poszukuję:)Uwielbiam biblioteki i książki - szukam więc jednych w drugich:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiązka Moersa jest genialna, warto mieć ją na własność bo jest dodatkowo bardzo ciekawie wydana edytorsko. Ja także poszukuję ksiązek o ksiązkach, więc mozemy się wspierac w naszych poszukiwaniach i cieszyć znaleziskami:-)

    OdpowiedzUsuń