czwartek, 19 marca 2009

"Nowe przygody Mikołajka"


Śmiałam się z Mikołajka w pociągu i na urlopie, bo to właśnie taka pociągowo- wycieczkowo-urlopowa lekturka. Autor rewelacyjnie odtwarza schemat myślenia dziecka, przenosi w czasy gdy sami mieliśmy taki ogląd rzeczywistości. Mierziło mnie tylko i irytowało coraz bardziej z opowiadania na opowiadanie - powielanie stereotypu rodziny: zmęczony ojciec czytający gazetę po pracy, mama wciąż wychylająca się z kuchni i tylko z kuchni. Takie stereotypy są niebezpieczne, w literaturze dziecięcej szczególnie. Tak myślę. Mierziło mnie też nadużywanie formy „żeśmy”, wiem, że książka jest zapisem mylenia i relacjonowania dziecka ale jednak… A poza tym cóż, na następny urlop z całą pewnością pojedzie ze mną druga część przygód Mikołajka.

3 komentarze:

  1. No prawda z tymi stereotypami, ale pamiętajmy, że Mikołajek właśnie skończył (choć po nim nie widać!) pięćdziesiąt lat!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście, nie pomyślałam o tym!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja czytam Bartiemu klasykę. Na "Nowe ..." na razie nie mam ochoty.

    OdpowiedzUsuń