poniedziałek, 2 marca 2009



Trzydzieści siedem lat temu jakaś babcia Zosia z Warszawy podarowała na dzień dziecka jakiemuś Tomaszkowi książkę Zofii Lorentz „Mali bohaterowie” o dzieciach Powstania Warszawskiego.
Trzycieści siedem, lat później wygrzebałam ją spośród nikomu niepotrzebnych książek w antykwariacie w odległym o sto kilometrów mieście.
Losy tej książki to prawdopodobnie także czyjeś losy. I nie potrzeba tu wyszukanych fabuł literackich. Pozdrawiam tych, którym marzy się Cmentarz Zapomnianych Książek.

4 komentarze:

  1. Ja kiedyś trafiłem na porzuconą książkę z pięknym ekslibrisem - do dziś nie ustaliłem, do kogo należał ale może kiedyś... śledztwo trwa :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry!
    Ja po przeczytaniu Twojego wpisu długo szukałam na półkach egzemplarza uratowanego podczas Giełdy Książek Przeczytanych - z podobnego okresu i też chyba o Powstaniu, i też z dedykacją...
    Niestety - książki przygotowują się do przeprowadzki, a ze względu na ich ilość i nagromadzenie kwerenda jest na razie nader utrudniona. Napiszę, kiedy znajdę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Insider, ja również trafiłam na podobną książkę, z bardzo odrapanym (ktoś chciał go za wszelką cenę odkleić) ex librisem. Również nie wiem do kogo należał, jest bowiem na nim jedynie tajemniczy skrót. Śledztwo zostało dawno zakończone z braku pomysłu gdzie szukać odpowiedzi:-) Ale skarb pozostał:-)
    Elżbieto, koniecznie napisz jaka to książka, jak tylko się odnajdzie, bo już jestem ciekawa. Pozdrawiam ciepło i życzę spokojnej i szczęśliwej przeprowadzki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrawiam również! ;)

    Jako że ze względu na chude finanse w czasach studenckich stałem się wytrawnym szczurem antykwarycznym, również mam kilka ciekawych dedykacji / ekslibrisów w swojej kolekcjijak to dedykacja jakiemuś pionierowi pracy w dzień socjalistycznego czegośtam, czy też stempel biblioteki więziennej na "Żegnaj laleczko" Chandlera (o ironio!).

    OdpowiedzUsuń