sobota, 7 marca 2009

Zbysław Arct "Dziwne historie książki"


Zbysław Arct "Dziwne historie książki"
Wspaniała książka z mojej ukochanej serii „Książki o książce”. Gawęda bibliofilska. Pokreślona ołówkiem bo i na każdej stronie było coś obowiązkowego do zanotowania. Autor, powołując się na liczne, ciekawe źródła, z lekkością omawia m.in. historie bibliofilstwa, bibliofilów-szaleńców, „rycerzy białego kruka”, staropolskich złodziei książek (podzielonych zresztą na „księgołapów zasłużonych” i „księgołapów pospolitych”) mistyfikacjach i oszustwach na rynku wydawniczym i bibliofilskim, oryginalnych wydaniach książek oraz wielu, wielu innych „faktach” z życia książki. Nie przeszkadzają nawet szczególnie socjalistyczne naleciałości (dowiadujemy się m.in., że półki Biblioteki im. Lenina w Moskwie mają łączną długość 300 km) a urocze jest to, że przedwojenny księgarz z tradycjami prowadzi dywagacje na temat postaci książki w przyszłości. Zachwycając się nad wynalazkiem mikrofilmu, przepowiada, że w dalekiej przyszłości może pojawią się książki mówione. Bardzo fajnie czyta się takie teksty, ich autorzy złapaliby się za głowę widząc współczesne formy książki i bibliotek (ot. np. w „Semiotyce książki” T. Zgierskiego z 1978r. czytamy:
Wkrótce nikomu nie przyjdzie do głowy przerzucać stosy książek w poszukiwaniu informacji, które można przechowywać na taśmie i które wyszuka komputer. Na pewno za 50 lat każda większa biblioteka będzie miała dostęp do centralnej bibliografii kierowanej przez komputery.(…) Można będzie pokręcając tarczą wybieraka otrzymać natychmiast żądane informacje odczytane na ekranie telewizora”)
Jednocześnie Arct wierzy, że:
„Powstanie nowych form książki nigdy nie pociągało za sobą całkowitego zniszczenia wszystkich książek wykonanych poprzednią techniką” Stąd jego zupełny spokój o przyszłość książki kodeksowej.
Autor sięga po wspomnienia miłośników książki, przytaczając najbardziej chwytające za serce fragmenty, dowiadujemy się więc, że książki „walczyły” razem z ludźmi w Powstaniu Warszawskim (budowano z nich barykady), że podczas pożaru zamku w Dzikowie w 1927r., zginęło dziewięć osób podczas…. próby ratowania księgozbioru i wiele wiele innych. Przyznam szczerze, że największy opad szczęki i wytrzeszcz oczu miałam czytając właśnie rozdział o bibliofilach. Autor przytacza bowiem historie szaleńców zabijających ludzi za książki.
Ponadto wiele wspaniałych cytatów z literatury, które „w wyborze” przytoczę:
„[książka]
to jedyny „wehikuł czasu”, przy pomocy którego możemy odbywać najciekawsze podróże” (A. Głuchow)
„nie potrzeba czytać wszystkiego, ale tylko to co odpowiada na pytania stawiane sobie przez człowieka” (L. Tołstoj)
„dobrze przeczytać książkę to znaczy wniknąć w jej treść, wchłonąć ją w siebie, przeżyć ją, stać się współtwórcą autora, dopowiadającym samodzielnie to co autor przemilczał. To znaczy dalej zaczepić swoją własną myśl o tryby cudzego koła, zmusić ją do pracy, do tworzenia i rozwiązywania całego łańcucha zagadnień wtórnych, grupujących się wokół zagadnienia zasadniczego, które poruszył autor” (Z. Dębiski)
M. Piechal „Książka” – fragm..
„Książko, cudzie wszelkiej naturze przeciwny,
kruche kartki powielone życiem,
jakaż jest rola twoja, jakiż udział dziwny
między dniem rzeczywistym a jego odbiciem!
(…)
Jak tu miarę odnaleźć, jak ton wybrać czysty,
z tego nieprzebranego urojeń przędziwa?
Sen mnie trapi prawdziwy, sen nierzeczywisty
i jawa rzeczywista ale nieprawdziwa”

A na koniec tej monstrualnej notki dobra wiadomość od autora książki:
„Średnio człowiek czyta dwa słowa na sekundę. Przypuśćmy, że ktoś nie robi nic
innego poza czytaniem przez dwanaście godzin na dobę. Rocznie możemy w ten sposób przeczytać około trzech milionów słów czyli około czterystu książek liczących po 270 stron każda. W ciągu pięćdziesięciu lat mógłby zatem przeczytać około dwudziestu tysięcy książek. Ale czyż znajdzie się człowiek, który spędza nad książką 12 godzin dziennie. Jeżeli więc czytałby po 6 godzin dziennie, w ciągu całego życia zdołałby „pochłonąć” około dziesięciu tysięcy książek. A od wynalezienia druku ukazało się na świecie ponad pięćdziesiąt milionów książek, broszur, czasopism, artykułów.(…) A teraz porównajmy te dwie liczby: 10.000 i 50 000 000. Jasne, że choćby nie wiem jak się starać, wszystkich książek przeczytać się nie da. Na to trzeba by poświęcić 250.000 lat.”

Mimo to cierpliwie czytajmy i wyczytajmy co zdązymy. Amen


2 komentarze:

  1. Uwielbiam wszelkie książki o książkach. Tej jeszcze nie czytałam, więc dziękuję za podpowiedź:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że jeszcze trochę takich znalezisk wyczytam i podzielę się. Polecam więc ksiazkę tego samego autora, również z serii "Ksiązki o ksiązkach", tytuł brzmi "Gawędy o księgarzach". Również rewelacja. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń