poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Alexander Pechmann "Biblioteka utraconych książek"

Hmm… Trochę rozczarowałam się tą książką. Autor-narrator kreuje się w niej na pracownika wyimaginowanej biblioteki utraconych książek, których dokładną definicję podaje w stanowiącym swoisty „metatekst” lub inaczej zwąc „metadane” do pozostałych szkiców - rozdziale „Strażnik milczenia”. Są to książki, które „nie zostawiły na świecie, poza naszą biblioteką, żadnych śladów”. Te wstawki o wyimaginowanej bibliotece, włącznie jej dokładną budową a nawet opisem poszczególnych sal powracają wielokrotnie w treści poszczególnych esejów, np.:
„W bibliotece dzieł utraconych wypełniają one [dzieła, które przepadły na skutek zapomnienia] bezkresne, bardzo trudno dostępne sale i tajemnicze komnaty, których położenie jest znane wyłącznie Najwyższemu Bibliotekarzowi” czy „Wspomniane utwory wypełniają co najwyżej pół metra na długich półkach i w bezkresnych halach tego poddziału naszej biblioteki, który wyspecjalizował się w dziełach nienapisanych” a nawet: „Robiąc obchód naszej biblioteki, natknąłem się przypadkowo na tajemniczy pokój, w którym nie ma żadnych książek.(…). Zamiast tego znajdują się tam marmurowe popiersia, obrazy olejne i fotografie zarówno znamienitych, jak i nieznanych osób, które mogłyby być pisarzami, gdyby z wielu powodów nie odwiedziono ich od pisania”.
Jest to bardzo ciekawy zabieg. A same eseje? Dużo w nich sensacji, dużo informacji o zupełnie zapomnianych dziś twórcach, niesamowitych wydarzeniach, prób wyjaśnienia wielu procesów w dziejach książki. Dużo informacji o książkach spalonych, zagubionych, niezrozumiałych, wyimaginowanych… A mimo to ich historie nie przekonały mnie ze względu na dużą anegdotyczność, brak powołań i przypisów.
Ulubione cytaty:
„Świat nazywa niemoralnymi te książki, które ukazują mu jego własną hańbę” (O. Wilde)
„Powinno się pisać tylko takie książki, które sami chcielibyśmy przeczytać – w ten sposób bowiem będzie przynajmniej jeden czytelnik, którego taka książka ucieszy.”
„Biblioteki nie są zbiorami martwej materii – żyją, oddychają i wędrują przez czas. My, bibliotekarze, mamy za zadanie pielęgnować swój księgozbiór i poskramiać go niczym dzikie zwierze, które coraz bardziej rośnie i z każdą chwilą staje się głodniejsze”

1 komentarz: