poniedziałek, 25 maja 2009

54 Międzynarodowe Targi Książki w Warszawie


I ja też byłam na tej książkowej uczcie!
Targi Książki rok w rok przeczą zasadzie, że Polacy nie czytają. Ja zawsze bardzo dobrze się czuję w tym mrowiu ludzi – a każdy z ukochaną książką, czekający na ukochanego pisarza. I tym razem, w godzinnej kolejce do Marka Edelmana – odbyłam szereg wspaniałych rozmów z innymi czytelnikami.
Książki podpisał mi także Antoni Libera i Ulysses Moore. Mam zresztą wrażenie, że na Targach zaciera się ta przepaść między autorem a czytelnikiem. Stają się oni raczej partnerami po obu stronach książki. Nigdy nie zapomnę serdecznej i długiej rozmowy z Edwardem Redlińskim na targach dwa lata temu.
Jednocześnie Targi są okazją do obserwacji jak zmienia się i uatrakcyjnia promocja książki. W tym roku mocno podciągnęłam moją kolekcję zakładek i kupiłam m.in. Antologię Współczesnej Poezji Słowackiej „Bóg dał mi słowo”. Najbardziej wzruszyło mnie jednak właśnie spotkanie z Edelmanem, który drżącą ręką napisał mi moje imię w książce.

P.S. Drugie zdjęcie od góry przedstawia tegoroczne nagrody Dongi - wyeksponowane na stoisku i cieszące oko.

1 komentarz:

  1. I ja tam byłem, przelotem wprawdzie, i przez przypadek, ale byłem!

    OdpowiedzUsuń