poniedziałek, 18 maja 2009

znalezione w książce

W historycznej książce Jana Ciałowicza „Od Kościuszki do Sikorskiego” wydanej w 1971 roku a znalezionej na odwiedzanej przeze mnie i wspominanej coraz częściej półce bibliotecznej z książkami do zabrania odnalazłam dwie dedykacje:
Januszowi „Jankowi”
Jędrzejkiewicz (?) Robert – (nieczyt.)
ppor – dowódca (?) plutonu dywizji
Miasta Kielce z lat
1942-1944

oraz:
Drogiemu Januszowi
w dniu miłego spotkania
w Kielcach
Czesław Figura

obie z datą 26.IV.1972

na wewnętrznej części okładki natomiast wpis:

Kochanemu Przyjacielowi –
Władysławowi (nieczytelne) Janusz
z datą 27.06.1972


Nie wiem jaką drogę przeszła ta książka, nie wiem też na ile dedykacje mają związek z jej autorem i czy w ogóle jakiś mają, ale odręczne wpisy są prawdopodobnie pamiątką spotkania po latach byłych żołnierzy, choć oczywiście mogę się mylić. Albo nie, i uwielbiam takie znaleziska, choć najczęściej mówią o tym, że właściciel nie żyje. Bo takie pamiątki wyrywa od nas śmierć albo jakieś straszne zawieruchy życiowe.

P.S. Tego dnia znalazłam także w antykwariacie książkę z dedykacją Jerzego Putramenta i kupiłam za złotówkę. Kto przebije moje znaleziska? Rzucam rękawicę, pozdrawiając innych spacerowiczów po cmentarzach zapomnianych książek.


3 komentarze:

  1. W jednej z książek "pokasacyjnych", opatrzonych pieczęcią "Egzemplarz wycofany - Biblioteka Praska", a które najprawdopodobniej ze śmietnika wylądowały w mojej rodzinie wiele lat temu (myślę, że to były lata 40. lub 50.) znalazłem skrawek autentycznej Tory. Najwyraźniej któryś z czytelników używał go jako zakładki. Ale jak tam trafił? To dopiero zagadka! I jakże niezwykłe, niesamowite i podszyte smutkiem znalezisko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdrość, zazdrość.

    Ale skoro gramy w autografy i znaelziska, to ja kładę karty na stół:
    - autograf z rysunkiem Terry'ego Pratchetta;
    - autograf bez rysunku Astrid Lindgren;
    Z pomniejszych Papcio Chmiel, Baranowski, Sapkowski, Sakai.

    Zaś ze znalezisk, jednym z moich ulubionych jest "Żegnaj Laleczko" ze stemplem biblioteki więziennej w Łodzi, how ironic. Bardzo też lubię książkę o Chinach wydaną w Polsce w XIX wieku z adnotacją "Dozwolone cenzurą" po rosyjsku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Barts, gdzie Ci się udało ułowić Lindgren:-)
    I we mnie budzi się zazdrość bibliofila:-)

    Co do rosyjskich "dodatków" to znalazłam w bibliotecznych książkach przeznaczonych do zniszczenia taki popoularny podręcznik do literatury z 1788 r. Grzbiet odrywa się i pokazuje, że został usztywniony jakimś rosyjskim tekstem. Oczywiście ksiązka jest tysiac razy pieczątkowana, wyjedzona przez robaki ale stanowi jedno z moich ulubionych znalezisk.

    OdpowiedzUsuń