wtorek, 23 czerwca 2009

Gabriele Kuby "Harry Potter. Dobry czy zły?"

W przeciwieństwie do propozycji czytanej przeze mnie ostatnio, książka Gabriele Kuby obchodzi się z cyklem powieści o Harrym zdecydowanie mniej czule.
Może, jako że sama zaniemówiłam po lekturze, dopuszczę do głosu autorkę:
„Samo postawienie pytania [patrz tytuł] stanowi już akt wymierzony przeciw globalnej potteromanii. Warunkiem niedorzecznego uzależnienia się od Pottera jest to, że takie pytanie nie zostało postawione. Ja już teraz udzielę na nie odpowiedzi – Harry Potter jest zły. Skutki będą katastrofalne. I stoję oszołomiona przed rozmiarem zaślepienia.”
"Do tej pory
[autorka wydała książkę po piątym tomie przygód Harrego] na 2388 stronicach nie było żadnej sceny, która byłaby naprawdę pozytywna, zdrowa, wesoła, pełna nadziei. Wszystkie drzwi otwierają się do coraz to nowych pokojów grozy.”
„Jest jasne, że wyrafinowana inteligencja dzieła polega na systematycznym dezorientowaniu, czym jest dobro a czym zło, poprzez długie przyzwyczajanie do tego co straszne, budzące wstręt.”

„Świat Harrego Pottera jest od pierwszych stron zapełniany stworzeniami, które w swej grozie i ohydzie znacznie górują nad tworami fantazji Boscha.”
„Nie ma w Harrym Potterze nic dobrego, czemu nie przyczepiono by wywołującego odrazę atrybutu, i nie ma nic złego (poza samym diabłem) czemu nie przypisano by pozytywnych atrybutów. To podstawowa zasada całej historii, której przestrzega się nawet w najdrobniejszych szczegółach.”
„Jestem przekonana, że nie znajdziecie państwo żadnej sceny, która miałaby pogodny nastrój, która wywoływałaby uśmiech na twarzy.”
Jezu… jak się do tego tekstu (proszę mi wierzyć, że takimi argumentami naszpikowana jest cała ta publikacja) ustosunkować. Jestem tolerancyjna, szanuję opinie innych ludzi więc daruję sobie jakieś wielce oceniające komentarze (jestem zresztą w stanie zgodzić się z Kube w kwestii dezorientowania czytelników co do dobrych i złych konstrukcji i intencji bohaterów, ale to jest osoba historia), z wyjątkiem jednego. Autorka w jednym z rozdziałów wymienia postacie (z krótkim ich opisem) książki oraz miejsce akcji. Robi to celowo wybiórczo, a opisy skonstruowane są tak, by nie znalazła się w nich żadna pozytywna informacja. Kiedy zaś poświęca kolejny rozdział na bardzo szczegółowe streszczenie piątego tomu to jest to owszem, streszczenie - ale najbardziej drastycznych fragmentów Harrego.
Zabrakło tu chociaż chęci obiektywizmu, pojawiła się natomiast najnormalniejsza na świecie manipulacja. Ot co.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz