czwartek, 11 czerwca 2009

Newt Skamander „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”

Aby nie pozostać w nieutulonym smutku po wyczytaniu całej serii o Harrym, sięgnęłam po maleńki bestiariusz wydany w 2002 roku. Przyznam, że nie przychodzi mi teraz do głowy inny przykład fikcyjnej książki, która znana by była z tytułu i autora i przeniknęła do rzeczywistości wydawniczej. Paweł Dunin – Wąsowicz popełnił nawet „Widmową bibliotekę. Leksykon książek urojonych”, dość obszerny przewodnik po książkach, które pojawiały się w fikcyjnych fabułach.
Media Rodzina we współpracy z Książnicą znajdującą się na ul. Pokątnej 18a (dane ze strony tytułowej, ciekawe jak to opracowują nieuważni bibliotekarze he he) wydała kopię należącego do Harrego Pottera podręcznika z Hogwardu. I jak na kopię przystało, podręcznik jest „podkreślony” jego notatkami, które bawią czytelników wtajemniczonych w serię. Najgenialniejsza jest jednak część teoretyczna bestiariusza i rozdział „Mugole a fantastyczne zwierzęta. Krótka historia mugolskiej świadomości”:
„Chociaż może się to niektórym czarodziejom wydawać zadziwiające, mugole nie zawsze byli nieświadomi istnienia magicznych i potwornych stworzeń, które od tak dawna i z takim trudem staramy się przed nimi ukryć. Rzut oka na mugolską średniowieczną literaturę ujawnia, że wiele stworzeń, które mugole obecnie uważają za wytwory swojej wyobraźni, były przez nich kiedyś uważane za istniejące w rzeczywistości. Smoki, gryfy, jednorożce, feniksy, centaury – te i inne zwierzęta pojawiają się w dziejach mugoli z tamtego okresu, co prawda opisywane z komiczną wręcz nieścisłością”.
Rowling tworzy nowe teorie pewnych zjawisk w świecie mugoli, których przyczyna tkwi np. w ingerencji fantastycznych zwierząt. Bardzo ciekawy zabieg, motyw ten przewija się zresztą gdzieniegdzie przez cykl.

Ulubione zwierzątko:
Memortek – mały ptaszek, który:
„Przez całe życie jest niemy, a tuż przed śmiercią wydaje długi krzyk składający się ze wszystkich dźwięków, jakie słyszał w życiu, wyśpiewanych w odwrotnej kolejności”

Nie przypominam sobie aby wszystkie zwierzęta z bestiariusza przewinęły się przez książkę. Szkoda też, że autorka nie uzupełniła jej też „mugolskimi” odniesieniami dotyczącymi etymologii tych zwierząt, ale zwarzywszy na fakt, że jest to kopia podręcznika ze szkoły czarodziejów, byłoby to oczywiście nieuzasadnione.
Polecam potteromaniakom!

2 komentarze:

  1. Mam tą książkę u siebie a jakoś o niej zapomniałam tak jak o Quiditchu przez wieki....
    Dzięuję za przypomnienie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę bardzo, cieszę się że przypomniałam ci o tej książce i cieszę się, że zajrzałaś do Księgogrodu.

    OdpowiedzUsuń