czwartek, 17 września 2009

P.B. Kerr "Dzieci Lampy i dżinn Faraona"

Książka zapowiada się interesująco. Już na tylnej stronie okładki czytamy: „Potrafią [bohaterowie] znikać, zmieniać się w zwierzęta i spełniać życzenia. Zawsze trzy, nigdy cztery. Czwarte życzenie niweczy poprzednie.” Myślałam, że na tej zasadzie zawiązywać się będzie fabuła książki. Niestety motyw w ogóle się nie pojawił.
Pomysł ciekawy, autorka zaczerpnęła z Baśni tysiąca i jednej nocy postać dżinna – i ubrała w niego dwójkę głównych bohaterów – bliźniaków mieszkających we współczesnym Nowym Jorku, żyjących w błogiej nieświadomości, że i oni są…. dżinnami. Jest tu więc duże bogactwo „dżinniej” kultury, dzieci wyruszają bowiem do Kairu i tam poznają swoje korzenie, kulturę, przeżywają szereg przygód, zostają oczywiście „zabutelkowane”, pomagają wujkowi Nemrodowi odnaleźć armię siedemdziesięciu dżinnów faraona Echnatona i przechodząc próbę dojrzałości - tradycyjnie walczą ze złem.
Nie można odmówić autorce książki pomysłowości w kreowaniu zasad tego „dżinniego” świata (także w warstwie stylistycznej książki), jest on jednak tyleż ciekawy i wciągający co… straszliwie wydumany.
Nie da się też nie zauważyć wpływów „postpotterowych” tendencji w literaturze dla młodych czytelników, może nawet wpływu samego cyklu o Harrym.
I tutaj mamy bohaterów, którzy żyją w nieświadomości o swoim pochodzeniu, by w wyniku wielu dziwnych wydarzeń dowiedzieć się kim są naprawdę I tu jest wyraźny podział na dwie „rasy”: dżinnnów i ludzi, i tu dobro zmaga się ze złem, a przewodzi mu zły dżinn Iblis. I tu jest motyw opętania przez złe moce, i tu jest teoria, że wszystko co dzieje się w świecie ludzi, dzieje się za sprawą ingerencji pozaludzkiej, i tu ….. przykłady można mnożyć i mnożyć. I w Harrym i w Dzieciach Lampy jest jednak przede wszystkim MAGIA, choć mająca swe źródło w zupełnie innych kręgach kulturowych. I dobrze.
To książka dla młodych czytelników, ale czytelników zaawansowanych i z baśnią za pan brat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz