czwartek, 1 października 2009

Gloria Whelan "Bezdomny ptak"

Tytuł znalazłam na blogu Prowincjonalnej Nauczycielki, choć do lektury tak naprawdę zachęciła mnie informacja o jej walorach zewnętrznych (jest rzeczywiście pięknie wydana – nietypowy format, druk purpurowego koloru, okładka „oprawiona” w gobelin indyjski)
Autorka „Bezdomnego ptaka” opowiada nam historię osadzoną w Indiach. Dziewczynka Koli zostaje w wieku 13 lat wydana za mąż za nieznanego sobie chłopca i oddalona do domu teściów. Okazuje się, że jej rodzice padają ofiarą oszustwa, teściowie zatajają bowiem fakt, że mąż Koli jest śmiertelnie chory a pieniądze z posagu, jaki wnosi do ich domu Koli (jest to m.in. para srebrnych kolczyków!!!) potrzebne im są do odbycia podróży nad rzekę Ganges aby kąpiel uzdrowiła chłopca. Chłopiec umiera a Koli pozostaje 13-letnią wdową bez prawa powrotu do domu (rzuciłaby wówczas wedle tradycji hańbę na dom rodzinny).
Zawsze przy pisaniu notek blogowych mam dylemat czy i na ile streszczać książkę, zawsze jest bowiem niebezpieczeństwo odebrania innym przyjemności lektury. Więc już kończę (z małym wyjątkiem w dalszej części)
Książka urzeka prostotą narracji. Dawno nie czytałam historii opowiedzianej tak bardzo po ludzku i tak bardzo po prostu. Główną jej wartością jest przybliżenie nam (także w warstwie językowej, ksiązka kipi od tamtejszych nazw i określeń, co nie utrudnia wcale jej odbioru) tak bardzo różnej od naszej kultury Indii. Kultury, której prawa wydają się nam niepojęte i momentami absurdalne. Mało jest w literaturze dobrych książek dla młodzieży (w tej kategorii książka otrzymała National Book Award – osobiście nie jestem przekonana co do trafności adresata), których autorzy podejmują trud zmagań z inną kulturą. Ciężkie zadanie. Fragmenty, gdy Koli zostaje porzucona przez swą teściową i pozostaje sama jak palec w mieście podobnie jak setki wdów, które spotkał ten sam los, są wyjątkowo dramatyczne.
„Bezdomny ptak” to książka poruszająca i dodająca otuchy. Historia kończy się optymistycznie. Zakończenie wydaje mi się trochę za mocno wyidealizowane, jakby typowe i przez to schematyczne, trochę bajkowe, zbliżające do romansów, nie do końca pozwalające wierzyć w opowiedzianą historię.
Podoba mi się (również bardzo wyidealizowany) motyw książki, Koli opanowuje sztukę czytania, książki stają się jej ucieczką a gdy po śmierci teścia jej teściowa chce sprzedać przekazywany z pokolenia na pokolenie tomik poezji narodowego poety, do którego bardzo przywiązany był jej teść, dziewczynka woli oddać kolczyki, przekreślając tym samym szansę ucieczki, w zamian za ocalenie książki.
Bohaterka jest zresztą pełna siły i woli przetrwania, oswaja świat dookoła siebie, znajduje wyjście w największej samotności. Dużo w niej miłości i wrażliwości na przyrodę. Pewne schematy nie pozwalają mi do końca wierzyć w tą książkę, nie zmienia to jednak faktu, że serdecznie ją polecam, bo to lektura, która zapadnie w każde serducho.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz