czwartek, 15 października 2009

Jan Michalski "55 lat wśród książek"

Kilka razy pojawiał się już na moim blogu tytuł książki Michalskiego, znanej mi bo wielokrotnie cytowanej w literaturze przedmiotu, ale dopiero teraz zdobytej i przeczytanej.
Po lekturze czuję ogromny niedosyt. Ten wielki miłośnik ksiąg i wielki szczęściarz – bo kolekcjonował księgi w czasach niezmiernie ciekawych – pozostawił zaledwie 100 stron wspomnień!!!! To co traktował wzmiankowo, mogłoby przecież rozrosnąć się do godnych rozmiarów, na który temat zasługuje!!
Nie zmienia to jednak faktu że, choć wzmiankowo i skromnie, odtwarza Michalski nieistniejący już świat przedwojennych antykwarni i ocala od zapomnienia antykwariuszy i bliliofilów. Relacjonuje dzieje bibliotek w całości sprzedawanych antykwariuszom, metody pozyskiwania zbiorów, odtwarza subtelności antykwarskiej kultury. Duży rozdział wspomnień poświęca innym bibliofilom, specyfikacji ich zbiorów oraz informacjom o ich losach (i bibliofilów i ich zbiorów). Jest wśród nich mój absolutny idol – Zygmunt Wolski, jego sylwetka zajmuje chyba najwięcej miejsca – choć nie tyle na ile zasługuje (w gruncie rzeczy zresztą Michalski powtarza zasłyszane anegdoty, o których możemy przeczytać także u Zbysława Arcta). Jedyne czego o Wolskim nie wiedziałam to fakt iż składowane na poddaszu książki przywaliły kota, który nieopatrznie się tam dostał i Wolski znalazł po jakimś czasie wśród książek jedynie szkielet zwierzęcia (Jeju, jak w „Mieście śniących książek”)
Cechą charakterystyczną Michalskiego było to, że otwierał swoją bibliotekę (czterdzieści tysięcy książek!!!) dla badaczy i czytelników. Nie bał się pożyczać woluminów ze swojej biblioteki! W czasie wojny służyła ona tajnym kompletom i była, jak sam pisał „namiastką biblioteki publicznej”. Z mimowolnym wzruszeniem czyta się o jej wojennych losach (deponowanie u J. Gomulickiego, wynoszenie do piwnic, rozproszenie w antykwarniach). Michalski apeluje nawet o zwrot zakupionych po wojnie książek z jego zbioru.
Pamiętnik ten – chociaż skromnych rozmiarów – jest ważnym dokumentem dziejów książki w Polsce.
Michalski pisze:
„Na szczęście tyle w życiu przeszło przez moje ręce książek, że dorobek piśmiennictwa naszego wieku 19-tego i pierwszych dziesiątków 20-go chyba w ¾ był mi znany z tytułów i ogólnej treści.”
Zazdroszczę… W dzisiejszych czasach najcenniejsze druki już odnaleziono, kolekcjonerstwo pozbawione więc zostało funkcji ocalania dorobku kultury, niezliczona ilość wydawnictw jest natomiast przeszkodą nie do pokonania w próbie ogarnięcia piśmiennictwa ostatnich lat a książka musi walczyć o należne miejsce wśród innych nośników informacji…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz