niedziela, 18 października 2009

Mira Lobe "Babcia na jabłoni"

Zachwyciły mnie terapeutyczne walory tej powieści!
Ja sama odczułam niejednokrotnie w dzieciństwie bolesny brak dziadków, których nie zdążyłam poznać.
Niemogący pogodzić się z brakiem babci chłopczyk Andi – wymyśla sobie swoją „babcię” i spotyka z nią na jabłoni. Codziennie spędza czas na drzewku i przeżywa szereg przygód – które de facto są wyrazem uniwersalnych marzeń dziecka: poluje z babcią na dzikie konie, jedzie na przejażdżkę ekstra nowoczesnym samochodem czy płynie statkiem do Indii.
Kiedy do sąsiedztwa sprowadza się samotna staruszka, Andi pomaga jej w codziennych obowiązkach i powoli zaczyna zaniedbywać babcię z jabłoni. Ale nie zupełnie.
„Prawdziwa babcia” mówi do niego:
„Ale nie chciałbym, żebyś z mojego powodu zapomniał o tej drugiej babci, Andi! Bo gdy pierwszy raz cię zobaczyłam, siedziałeś z nią na jabłoni – prawda?”
Andi cieszy się:
„Co za szczęście – pomyślał. – Najpierw nie miałem żadnej babci – a teraz mam aż dwie – i jednej mogę opowiadać o drugiej…”
Wspaniała, ciepła książka o sile wyobraźni dziecka, o potrzebie akceptacji, miłości, o przyjaźni i pomocy drugiemu człowiekowi.
Dodatkowo starannie wydana, na wewnętrznej stronie okładki jest nawet miejsce na imię i zdjęcie babci właściciela książki.
To jeden z tekstów, nad którym można pracować z młodymi czytelnikami na wiele sposobów. Lubię takie inspirujące teksty.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz