czwartek, 26 listopada 2009

Bora Ćosić "Deklaracja celna"

Nie mam ostatnio dobrego czasu na czytanie. W nawale innych działań tą najukochańszą rozrywkę spycham do autobusów, czytam zmęczona po nocach, czytam byle jak. Zasypiam nad książką. Lepiej nie czytać w ogóle niż czytać tak jak ja ostatnio. Zmęczenie materiału.
Z „Deklaracją celną” walczyłam w pociągu – i sen i tekst był tak samo kuszący.
Trudna proza. Monolog wewnętrzny serbskiego pisarza, który uciekł ze swojego kraju „na północ” do Niemiec. Monolog długi i toporny, pisany strumieniem świadomości, pełen powtórzeń, nieścisłości, jakby momentami pisany w maglinie, gorączce. Narrator koncentruje się wokół kontroli celnej, którą ma odbyć przewożąc z ojczyzny swoje rzeczy. Realny fakt deklaracji celnej – spisu rzeczy wiezionych na obczyznę, staje się metaforycznym rozliczeniem z całym - materialnym i duchowym życiem. Narrator – jak sam mówi – robi „inwentarz duszy”. Boleśnie rozlicza wszystko to, co składa się na życie. Ciężka ksiażka, momentami trudna do zrozumienia, do tego gorzka i rzucająca nam w twarz prawdę o nas samych.

2 komentarze:

  1. Chciałem zaproponować Panu udział w pewnym interaktywnym przedsięwzięciu promocyjnym. Proszę o kontakt: studios@fr.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem szczerze, że ostatnio mam tak samo.. Czytam mało efektywnie i nie potrafię się skupić na lekturze. Życzę Ci jak również i sobie żeby nam to przeszło :)

    OdpowiedzUsuń