niedziela, 8 listopada 2009

Pascal Quignard "Taras w Rzymie"

Dziwna książka. Nadal nie wiem czy główny bohater jest postacią historyczną, choć szczegółowość w opisie, nazwy własne, inne historyczne nazwiska podpowiadają, że tak. Ta niewiedza niezmiernie mnie w czasie lektury irytowała.
Tekścik niewielkich rozmiarów, złożony z maleńkich objętościowo rozdziałów (niekiedy nie mających nawet jednej strony, co dodatkowo graficznie potęguje wrażenia „postrzępienia” tej historii) opowiada historię XVII wiecznego artysty – grawera Meaume, który oszpecony przez narzeczonego kochanki tuła się po miastach Europy. Historia dziwna i trochę nie do końca pozwalająca w siebie uwierzyć – tak bardzo wyjęta z… literatury, nie życia.
Nie mniej interesujące jest samo obrazowanie świata. Wszystko jest tu skąpane w kolorach i świetle – malarskie, plastyczne do bólu, mimo iż same prace Meaume są przecież czarno-białe. Jest to oczywiście książka i o miłości i o sztuce, ale książka, która mnie nie porwała i nie zachwyciła ani przez moment. Ot co.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz