czwartek, 5 listopada 2009

Sasa Stanišić "Jak żołnierz gramofon reperował"


Trzy lata temu na Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie, szukałam w natłoku ludzi i książek spokojnego miejsca na chwilę odpoczynku. Tafiłam zupełnym przypadkiem na odbywające się spotkanie dwóch pisarzy – Jacka Dehnela (naówczas jeszcze nie wiedziałam, że będzie to mój „idol”) i zupełnie nieznanego mi bośniackiego autora (mam nawet jakąś fotkę). Usiadłam za filarem i zupełnie niewidoczna jadłam kanapkę (!) i słuchałam. Byłam tam tylko chwilę, ale ktoś akurat czytał fragment powieści „Jak żołnierz…” – wtedy jeszcze w Polsce nie wydanej bo i nie przetłumaczonej w całości ale jednocześnie będącej głównym przedmiotem zainteresowania i dyskusji na spotkaniu. Świeża, zdrowa proza.
Wysłuchałam, zapamiętałam tytuł i postanowiłam zdobyć. Po trzech latach dotarłam do książki (wydanej zresztą w mojej ulubionej serii „Inna Europa, Inna literatura”) w Wydawnictwie Czarne i skonsumowałam ją w całości.
Nie żałuję, choć nie była to konsumpcja lekkostrawna.
Akcja powieści rozgrywa się w Wyszechradzie i obejmuje wojnę w Jugosławii. W pierwszej części książki poznajemy rodzinę dziecięcego narratora – jest tu kilka naprawdę świeżych i ciekawych portretów – momentami niczym zapożyczonych z Marqueza, fantastycznych w swojej logice.
Oczami dziecka obserwujemy działania wojenne i dzieje cywilów. Sam bohater – Alekandar – ucieka z rodzicami do Niemiec, gdzie wraca po kilku latach. Ostatnia część książki to powrót do rodzinnego miasta i próba odnalezienia korzeni. Siłą rzeczy część odmienna i w narracji (bohater jest starszy) i kreowaniu rzeczywistości. Jednoczcie część najtrudniejsza – teraźniejszość jest tu konfrontowana ze strzępami wspomnień – momentami granica zaciera się i ten cały kołowrotek postaci, wspomnień powoduje, że (przynajmniej dla mnie) naprawdę duże partie książki są po prostu „nieczytelne”.
Lektura ciężka w odbiorze, właśnie przez ciągłe inwersje, zdania o wyszukanej niejednokrotnie konstrukcji graniczącej z normą czy poprawnością. Mimo to warto próbować przedrzeć się przez gorzki świat bohatera, bo temat wojny w Jugosławii zupełnie nam przecież z literatury nieznany a portrety dziadków bezcenne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz