wtorek, 8 grudnia 2009

Jacek Dehnel "Fotoplastikon"

Małe perturbacje życiowe nie sprzyjają ostatnio moim lekturom, zepchniętym do środków komunikacji miejskiej a i to nie, bo głowę mam nabitą czym innym. Udało mi się jednak, nie bez trudu, przemycić lekturę najnowszej książki Jacka Dehnela (dla innych moli książkowych zaglądających do Księgogrodu wybiórczo przypomnę, że jestem ortodoksyjna wielbicielką twórczości Dehnela i samego Dehnela) .
TAKIEJ książki jeszcze nie było. Zdecydowanie wypełnia lukę w nieczęstych kontaktach literatury z fotografią. Na parzystych stronach książki umieszczone są reprodukcje bardzo starych, w większości przedwojennych fotografii wyszperanych przez Dehnela na plich targach, bez właściciela, bez kontekstu, bez historii. Na nieparzystych stronach książki, w króciutkich tekstach Dehnel oddaje im tę zagubioną tożsamość, kontekst i historię. Tropi szczegóły i szczególiki zamkniętych w kadrze światów z detektywistyczną precyzją i spostrzegawczością. Niejednokrotnie z braku wystarczających poszlak tworzy hipotezy fantastyczne w swej logice, zawsze robi to jednak z erudycją i pomysłowością.
Irytował mnie jedynie jakiś specyficzny cynizm towarzyszący przedzieraniu się przez te zapomniane obrazy. Wyczuwam też nieskromny i świadomy popis owej erudycji – teksty te, najeżone specjalistyczną terminologią, stają się w wielu momentach po prostu „nieczytelne”.
Mimo tych wszystkich ale, z miniatury na miniaturę, ze zdjęcia na zdjęcie rosło moje zadziwienie ogromną wiedzą Dehnela na temat fotografii, wielką łatwością w interpretowaniu obrazu fotograficznego, i jedyną w swoim rodzaju - Dehnelowską wrażliwością. Nikt nie zrobiłby tego lepiej.

3 komentarze:

  1. Narobiłaś mi smaka. Ja także bardzo lubie Dehnela, coś tam focę, więc zapisuje w pamięci w szufladzie pt. koniecznie przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  2. "Lala" kwitnie już na mojej półce kolejny miesiąc, a tymczasem mam ochotę na "Fotoplastykon".
    I cóż począć w takiej sytuacji? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla focących lektura obowiązkowa!

    Claudette,zacząć od Lali, bo to piękne preludium do świata Dehnela!

    OdpowiedzUsuń