czwartek, 17 grudnia 2009

J.I.Kraszewski "Ulana"

Jest coś przeuroczego w tych malowniczych opisach wsi, w tym moralitetowym tonie w jakim Kraszewski pisze o prawidłach życia, wreszcie w próbie przeprowadzenia studium namiętności.
Miłość chłopki do pana, uwiedzenie jej i porzucenie – historia banalna i przewidywalna. Ot romansidło. W dodatku pisane językiem już nam dalekim i w wielu momentach niezrozumiałym. A jednak coś każe czytać, coś każe przeżywać i zamyślić się smutnie przy smutnym zakończeniu. I sięgać po kolejnego Kraszewskiego i kolejne bohaterki, literackie do bólu – takie, których już nie ma. Nie ma już we współczesnej literaturze polskiej takich konstrukcji i takiego obrazowania. Od czasu do czasu powracam do klasyki jak syn marnotrawny z przeświadczeniem, że odnajdę tam złoża perełek, które gdzieś zagubiły się w zalewie „bestsellerów”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz