sobota, 23 stycznia 2010

Bernhard Schlink "Lektor"

Książka trudna, trochę toporna, ciężka w warstwie językowej, ciężka w fabularnej. Zawsze tam, gdzie jest motyw holokaustu tam jest ciężko. A tu tym bardziej. Historia wielce zaskakująca i na pewno niebanalna.
Akcja dzieje się w powojennych Niemczech.
15-letni bohater nawiązuje romans ze sporo starszą od siebie kobietą, pewnego dnia Hanna znika i spotykają się ponownie, na sali sądowej, gdzie Hanna – jako była strażniczka w obozie - oskarżana jest o zbrodnie wojenne.
Już pomijając bolesne zderzenie pierwszej i drugiej części (romansu bohatera z Hanną i odkrycie jej przeszłości) najbardziej szokujące jest to, że przy wprowadzeniu wątku czytania książek na głos i w ogóle potrzeby piękna, słowa u kogoś, kto za chwilę zostanie skazany za okrutne zbrodnie na ludziach sprawia, że Hanna wymyka się bardzo łatwej i jednoznacznej ocenie. Autor wspaniale prowadzi nas przez to „studium przypadku”, studium nietypowej i niebanalnej miłości.
Jednocześnie jest to książka bardzo rozliczeniowa, stawiająca strasznie trudne pytania. Warta przebrnięcia.

Przypomina się inna książka w której podjęty jest wątek rozliczenia z przeszłością wojenną – to „Doścignięty” Dobraczyńskiego.



1 komentarz: