środa, 13 stycznia 2010

Serdar Ozkan

Hm, hm, i jeszcze raz hm…. Dziwna książka, trochę irytująca, trochę dziwaczna, trochę „nie składająca się do kupy” ale zapadająca w pamięć, uderzająca w delikatne i czułe strun duszy (ale wzniośle mi wyszło).
Treści nie będę przybliżyać, bo się jej przybliżyć nie da. Trzeba jej dotknąć samemu.
Jeśli ktoś jest miłośnikiem prozy Coelho to jest to książka dla niego, z jednej strony stylizowana na specyficzny moralitet, osadzony zresztą częściowo w orientalnym miejscu, z drugiej pełny pustych choć napuszonych słów i wielu rad i porad jak żyć – rodem z Coelho właśnie. A ja nie lubię takich uogólnień.
Sam pomysł zaczerpnięcia motywu róży z Małego Księcia a nawet rozwinięcia go w niebanalny sposób był udany, ale już „rozmowy” z różami i lekcje w ogrodzie w Efezie – absurdalne. Dużo też logicznych nieścisłości w fabule, no i pęknięcie, poetyka baśni, ale główna bohaterka z powieści obyczajowej, i to bardzo współczesnej.
Ciekawa jest budowa powieści, bardzo symetryczna – uwielbiam takie symetryczne konstrukcje. Sam już natomiast pomysł, że ksiązka którą czytamy jest książką pisaną przez główną bohaterkę (a fakt ten wspaniałomyślnie ujawniony w finale) już zużyty i nudny.
No.
Lektura kontrowersyjna. Czyli dobra lektura:-)

1 komentarz:

  1. Szczerze powiedziawszy miałam zamiar w najbliższym czasie nabyć tę książkę. Jednak po Twojej recenzji jeszcze raz głęboko się zastanowię nad tym. Przede wszystkim dlatego, że nie jestem miłośniczką prozy Coelho. Jest dla mnie zbyt przewidywalny, posługuje się zbyt banalnymi stwierdzeniami, które oczywiście trafiają do mas.
    Czas pokażę czy się zdecyduje. Jednak dziękuję za recenzję.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń