niedziela, 21 lutego 2010

Anatol France "Zbrodnia Sylwestra Bonnard"

Początkowo archaiczny język książki, naiwność i prostolinijność głównego bohatera troszkę mnie irytowały, potem jednak dałam się uwieść niezaprzeczalnemu urokowi powieści Anatola France.
Jest to historia nie tyle zapalonego bibliofila (stąd książka często pojawia się na listach książek o książkach) co studium starości człowieka. Urzeka pokazanie starości jako momentu zachwytu nad światem. Bohater udowadnia, że każdy moment jest dobry na ten zachwyt, każdy jest dobry na przewartościowanie życia a nawet wywrócenie go do góry nogami – byle w zgodzie z samym sobą. Oczywiście upragniony przeze mnie motyw bibliofilstwa też się pojawia – dotyczy go przecież przewrotny tytuł powieści – ale jakby na uboczu. Tytułowy bohater – 60-letni archeolog dochodzi przecież pod koniec życia do prawdy starej jak świat:
„Po co do reszty niszczyć sobie oczy nad starymi pergaminami, które już nic mi ważnego nie mówią?”
Tytułowa zbrodni polega jednak na tym że nie potrafi rozstać się z najukochańszymi książkami….
Z historii starego bibliofila, który całkowicie zmienił swoje życie dla wnuczki kobiety, którą kochał w młodości, przedziera wielka fascynacja światem i spokój ducha. Archaiczny język przestaje przeszkadzać w miarę lektury. Spokój tej książki na pewno przelewa się na czytelnika a i morał historii jest dla nas – moli książkowych – niezwykle cenny.

P.S: O książce wspaniale piszą czytelnicy na BiblioNetce. Polecam.

P.S 2: Z antykwariatu internetowego zakupiłam stare wydanie powieści z 1949 roku, z nieporozcinanymi kartkami, i zapewne w wyniku jakiegoś błędu w składzie, bardzo nierówno złożonymi tak jakby każda miała inną długość. Do tego oczywiście z odpowiednio chropowatymi i pożółkłymi stonicami. I nie wyobrażam sobie innego wydania tej powieści!!!!


3 komentarze:

  1. No tak, bo jak jest etykietka "książki o książkach", to ja głupieję i w ogóle. Wzięłam natychmiast z podaja. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnes, tej "książki o książce" nie ma tu tyle ile by sie mogło wydawać ale jednak o temat ksiązkowy mocno zahacza. Ja również mam słabość do podobnych książek i je kompletuje:-)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz przeczytałam "Zbrodnię" w oryginale - wiele lat temu, przygotowując się do matury z francuskiego. Do dziś zapamiętałam ciepło płynące z tej książki - wbrew jej tytułowi!

    OdpowiedzUsuń