piątek, 5 lutego 2010

Pierre Boulle "Fotograf"

Powieść autora książki „Most na rzecze Kwai”. Powieść taka sobie, przeciętna, ale jednocześnie dająca bardzo mocno do myślenia. Główną bohater jest fotografikiem, który najlepszy czas (i zdjęcia) ma już za sobą. Zarabia robiąc fotki pustym i głupiutkim laskom marzącym o karierze, nie stać go już na inne działanie – jako inwalidy wojennego, po jednej z wojen, w której uczestniczył w charakterze fotoreportera. Mimo tego nadal marzy aby zrobić jeszcze zdjęcie, którym zachwyci się świat, i które w dostarczy mu poklasku. No i nadarza się okazja. Jego najlepszy przyjaciel jest w ochronie nienawidzonego przez obywateli prezydenta państwa. Dziwny zbieg okoliczności powoduje, że fotograf demaskuje dwójkę ludzi, którzy szykują zamach na głowę państwa. Kobieta – chcąca wyłudzić od niego informacje przekazywane mu przez ochroniarza prezydenta (a przyjaciel mówi mu o tym, gdzie przebywa i co robi prezydent aby ułatwić mu zrobienie unikalnego zdjęcia z głową państwa w roli głównej) zostaje jego kochanką. Początkowo fotograf chce zgłosić sprawę na policję, potem jednak zmienia zdanie. Zaczyna kierować dwojgiem zamachowców tak, by robili wszystko według jego scenariusza i aby mógł zrobić najlepsze zdjęcie… zastrzelonego prezydenta. No i okazja się nadarza, pada strzał i… Zdjęcie zostaje zrobione, ale nie wszystko przebiega zgodnie ze scenariuszem. Ostatnia strona powieści - słabej i z tak niewielkim stopniem realizmu i prawdopodobieństwa zdarzeń, że aż śmiesznej - powoduje, że ta taka sobie powieść nagle zyskuje na znaczeniu, staje się jakimś współczesnym moralitetem, brak prawdopodobieństwa przestaje przeszkadzać.
Według informacji ze skrzydełka okładki: „fikcyjna i sensacyjna fabuła służy autorowi do odmalowania psychologicznego portretu człowieka opętanego pasją zawodową”. Pozwalam sobie nie zgodzić się skromnie. Jest to raczej egzemplum tego co może się stać jeśli dla potrzeby poklasku i sławy odrzucimy normy moralne.
Powieść coraz bardziej i boleśniej aktualna – tego autor pewnie nie przewidział. Gdyby komuś przyszła ochota odkopać i przeczytać tego starocia, zachęcam do sprawdzenia dlaczego.

2 komentarze:

  1. A skąd się wziął ten motyw fotograficzny w czytanych przez Ciebie książkach? To jakieś założenie? Ale skąd się wzięło?

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Agnes, potrzebny mi ten motyw do czegoś zupełnie innego, a że kilka tytułów znalazłam i przeczytałam to wrzuciłam recenzję. Ale już koniec poszukiań, bo tyle co mam mi wystarczy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń