wtorek, 16 marca 2010

Penelope Lively "Fotografia"

Dobra książka. Bardzo dobra. Taka, że nie umiem o niej napisać bo chyba cokolwiek napiszę, niemiłosiernie ją uproszczę. Spróbuję.
W warstwie fabularnej: Glyn – nauczyciel akademicki całkowicie pochłonięty pracą, znajduje przez przypadek zdjęcie, na którym rozpoznaje zmarłą żonę w niedwuznacznej sytuacji z mężem jej siostry. To odkrycie wywraca jego życie do góry nogami. Z uporem maniaka próbuje dowiedzieć się czy był zdradzany i ile razy. Analizuje fotografię, analizuje przeszłość. Ale fotografia wywraca także do góry nogami życie kilku innych osób.
Fabuła jako taka ale przy jej okazji przeprowadzona wspaniała analiza psychologiczna naprawdę dobrze skrojonych bohaterów.
W warstwie formalnej: historia opowiedziana jest z perspektywy tych kilku bohaterów, którym fotografia mąci w życiu. Poszczególne rozdziały zatytułowane są ich imionami.
Ujawnienie zdjęcia działa jak domino. To też traktat o przeszłości ale i o postrzeganiu innych ludzi. Nieżyjąca już żona bohatera jak w kalejdoskopie zaczyna pojawiać się w myślach innych bohaterów ale każdy zna o niej inną - swoją prawdę. W finale tylko jedna osoba uderza w sedno…
POLECAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

1 komentarz:

  1. Nie wiem czy w takim wypadku chciałabym grzebać w "nieodwracalnym". Ale pewnie trudno byłoby mi się powstrzymać. Straszna wizja...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń