sobota, 8 maja 2010

Zbigniew Kruszyński "Ostatni raport"

Nie jestem najmocniejsza w tej problematyce – raczej unikam nawet literatury rozliczającej powojenną Polskę, zrobiłam jednak wyjątek i przeczytałam „Ostatni raport” na spotkanie z autorem. I nie żałuję, choć łatwo nie było.
Główne bohater, student polonistyki, mający manię notowania, jest jednocześnie donosicielem, namiętnie piszącym raporty dla Służby Bezpieczeństwa, jak i aktywnym członkiem Solidarności. Lawiruje zręcznie między jednym a drugim światem do czasu aż dochodzi do niego że:
„Jedna strona musi zdobyć przewagę, żeby się ruszyło, koło zamachowe się zakleszcza w pozycji równowagi.”
i składa donos na samego siebie.
Podoba mi się konstrukcja głównego bohatera. Autor w zasadzie przemilcza pobudki jego działania, prowokując tym samym dyskusję o moralności i wartościach w ówczesnej rzeczywistości. Jest to jednak z całą pewnością kolejny literacki „odmieniec”. Jest to też człowiek uwięziony w trybach peerelowskiej rzeczywistości, jej absurdalny wytwór. Tą straszną rzeczywistość wspaniale oddaje język. Składnia, jakby na granicy poprawności, zawiła, zdania pełne aluzji i dygresji, gorzkiego humoru i trafnych sformułowań. Dla samego języka warto sięgnąć po powieść.

1 komentarz:

  1. Nie znam tej powieści, ale zachęciłaś mnie do jej przeczytania. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń