poniedziałek, 21 czerwca 2010

Aldous Huxley "Nowy wspaniały świat"

Czytałam już kilka antyutopii, sięgnęłam jednak po propozycję Huxleya ze względu na wiele odwołań do tego tekstu. Książka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak „Rok 1984” czy „451 stopni Fahrenheita” choć na pewno warta była uważnej lektury.
Huxley nie oszczędza czytelnika, serwując mu już na samym początku dokładny do znudzenia i niezrozumiały opis „tworzenia” człowieka. Małe dzieci zostają wybultowywane i warunkowane jeszcze przed urodzeniem na przedstawicieli poszczególnych kast. Instytucja matki i ojca nie istnieje. Istnieje zaś w nowym świecie całkowite rozprzężenie seksualne i narkotyzowanie społeczeństwa. Wizja niezmiernie drastyczna – chyba najstraszniejsza ze wszystkich wymienionych przeze mnie antyutopii – bo ingerująca nie tyle w sposób życia co w biologię i fizjologię człowieka. A jednocześnie okrutnie prorocza. Wszak napisana w 1932 roku, gdy o klonowaniu nikt jeszcze nie słyszał…
Mimo to nie mogłam jakoś wyobrazić sobie tego Huxley’owskiego świata, zakopywałam się w niezrozumiałej terminologii. Nie ułatwiał mi też sprawy bardzo archaiczny przekład. Nie czułam klimatu. Podobały mi się natomiast konstrukcje głównych bohaterów: Bernarda – lekarza, który nie zgadza się z panującym porządkiem ale szybko porzuca swoje buntownicze nastawienie. Przed kilkadziesiąt stron wydaje się, że to on jest głównym bohaterem – dopóki autor nie wprowadza na scenę Dzikusa – chłopaka wywiezionego przez Bernarda z rezerwatu dzikich (czyli niedostosowanych do nowego wspaniałego świata). To Dzikus jest prawdziwym i do końca odmieńcem, to on walczy o tę swoją „odmienność”, oczywiście przegrywa, ale zanim to czyni, wypowiada najważniejsze oceny nowej cywilizacji.
Warto zwrócić jeszcze uwagę na motyw książki. Dzikus zdobywa jedną z zakazanych książek a zakazanych bo ze starego świata. Czyta Dzieła Szekspira i choć rozumie je tylko podświadomie, zaczyna konfrontować z nimi otaczający świat. Czyli kolejny przykład na to, że literatura ocala myśli i tożsamość.

4 komentarze:

  1. Czytałam tę powieść kilka miesięcy temu i bardzo mi się spodobała (o czym można się przekonać tutaj). Z tym że ja zupełnie inaczej odebrałam postać Dzikusa i nie mogę się zgodzić z ostatnim fragmentem Twojej recenzji. Nie rodzimy się z jakąś konkretną tożsamością, ona powstaje i ewoluuje na przestrzeni lat, pod wpływem wielu zewnętrznych czynników. Lektura dramatów Szekspira nie ocaliła, moim zdaniem, tożsamości Dzikusa, tylko nadała mu całkiem nową. I sztuczną, bo w żaden sposób nie związaną z otaczającą Johna rzeczywistością. Nie mógł się pogodzić ze swoim człowieczeństwem, którego integralną częścią jest ludzka fizjologia i materializm. Dzikus, pragnąc żyć zgodnie z wartościami propagowanymi w utworach słynnego dramaturga, pragnął utopii. Napiszę, może trochę przewrotnie, że literatura miała na Johna bardzo zły wpływ.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, że literatura ocala: ocala to, co człowiecze, ludzkie, dlatego Dzikus jest jedyną pozytywną postacią w całej książce – literatura pozwoliła mu zachować ludzką, człowieczą tożsamość, wrażliwość, zdolność do doświadczania uczuć wyższych – ale jest jednocześnie postacią najbardziej tragiczną, tak jak Gustaw z IV cz. Dziadów, który przeklina książki, literaturę, bo one skierowały jego myśli ku innej rzeczywistości: "[książki] zwichnęły osadę moich skrzydeł/ I wyłamały do góry,/ Że już nie mogłem nad dół skręcić lotu”. To człowiek świadomy systemu, nie może go w żaden sposób przezwyciężyć, a nawet więcej – jego ofiarna walka pójdzie na marne, po usunięciu go z życia społecznego po kilku dniach nikt nawet o nim nie będzie pamiętać. W fantasmagorii Huxleya ludzie są szczęśliwi, bo są nieświadomi, w przeciwieństwie do Dzikusa. "Świadomość czyni nas głupcami"... jest to na wskroś tragiczna postać, symbolizująca upadek człowieczeństwa w sztucznym świecie pół-maszyn, pół-ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tego nie czytałam, ale lubię teksty o świecie utopijnym, nierealnym, przejaskrawionym. Tytuł znam od lat, ale jakoś nigdy nie sięgnęłam po niego. Coć w takich historiach jest, że fascynuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam!
    Cieszę się z takiej dyskusji nad Dzikusem, bo tylko udowadnia ona jakie kontrowersje wzbudza i postać i książka. Nad jednym i drugim trzeba się jeszcze mocno zastawowić. Podoba mi się ta ambiwalencja motywu literatury i podoba to co Elenoir napisałaś o Dzikusie, że szukał własnej utopii. Dzięki Elenoir i Joanno za mądre słowa. Matyldo, naprawdę polecam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń