czwartek, 3 czerwca 2010

Jostein Gaarder "W zwierciadle, niejasno"

„Przecież świat jest prawdziwą sensacją! Być może niebo powinno w regularnych odstępach czasu zamieszczać w największych gazetach ogłoszenie: „Ważna informacja dla wszystkich mieszkańców świata. To nie plotka: ŚWIAT ISTNIEJE!”

Kolejna książka Gaardera, w której wykłada swoją filozofię zadziwienia światem. Chociaż tym razem smutna… W Wigilię Bożego Narodzenia, chora dziewczynka Cecylia maluje ze swoich łez na szybie anioła. W nocy przychodzi do niej aniołek Ariel i przeprowadzają filozoficzne dysputy. Anioł powoli przygotowuje dziewczynkę na odejście, żeby na ostatniej karcie książki przekroczyć razem z nią drugą stronę lustra...
Ta odważna książka to kolejna pozycja poruszająca temat śmierci dziecka, próbująca tę śmierć dla czytelników oswoić. Mimo całej schematyczności i sztuczności sytuacji, w jakich Cecylia wiedzie rozmowy z – być może jedynie wymyślonym przez siebie towarzyszem – są to rozmowy warte uwagi i przebrnięcia, choć dla młodego czytelnika zapewne bardzo trudne.
Podoba mi się w twórczości Gaardera, że w jego książkach wciąż mieszają się jak maglu te same motywy, rozwijane w kolejnych książkach, tu: zwierciadło.
Ksiązka zachwyca odwagą w poruszaniu teologicznych kwestii i własną, „autorską” angelologią. Zachwyca także tym, że mimo iż mówi o śmierci i śmiercią się kończy, i tu jest okazja do przekonywania czytelnika, że:
„Kiedy przychodzimy na świat, dostajemy cały świat w prezencie…”

2 komentarze:

  1. To prawda, książki Gaardera mają coś w sobie ;) Uwielbiam je za prostotę, która skrywa jednak wiele mądrości. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. http://sleeplesspanic.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń