wtorek, 13 lipca 2010

Zbigniew Kruszyński "Powrót Aleksandra"


Dziękuję za wskazówki dotyczące edycji postów. Niestety nadal mam problemy, dlatego posty wyglądają jak wyglądają, ale mam nadzieję, że jak wszystko wróci - o ile wróci do normy – to je jeszcze „upiększę”.
Zmierzyłam się po raz kolejny z prozą Kruszyńskiego, a uwierzcie, sprawa to wcale nie łatwa.
No i nie jest to urlopowa lektura, choć jeśli ktoś lubi dobrą, wyszukaną i skażoną współczesnością prozę, to polecam właśnie prozę Kruszyńskiego. Nie czyta się jej dla „dziania” – smakuje się za to wyszukane porównania, cięty język, niebanalne skojarzenia, dziwną, balansującą na granicy poprawności budowę zdań. No i tą wszechobecną w każdym zdaniu, w każdym porównaniu, odważną ironię. I tą dokładną rejestrację, niczym w protokołach – rzeczywistości. I samą rzeczywistość, specyficzną, pełną ludzi z półświatka, prostytutek, meneli, ludzi z marginesu. I tą – wcale nie subtelną erotykę, którą kipią jego opowiadania.
A co o samej treści? Opowiadania z „Powrotu Aleksandra” łączy motyw wyobcowania, niemożności odnalezienia w nowej rzeczywistości, próby uporządkowania otaczającego świata. Ważna diagnoza współczesności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz