wtorek, 24 sierpnia 2010

Dorota Suwalska "Marionetki Baby Jagi"

Kolejny dobry terapeutyczny tekst. Główna bohaterka Ania ma kochającą się rodzinę. Zła wiedźma chce za wszelką cenę zniszczyć tą sielankę i udaje jej się. Mama Ani zapuszcza sobie do oczu krople zatrute przez Babę Jagę: „Mikstura Baby Jagi odwracała kierunek łez. Zamiast na zewnątrz spływały one do środka, toteż w sercu gromadziło się oraz więcej i więcej smutku”. Tata włożył zaczarowane okulary i kapelusz, przedmioty te powodowały, że nie widział co dzieje się wokoło i sam znikał. Brat z troski grał coraz więcej w gry komputerowe aż w końcu stał się bohaterem jednej z nich i … utknął we wnętrzu komputera.
Ania zaś z rozpaczy chętnie częstowała się „cukierkami marzeń”, podsuwanymi jej przez jędzę, a powodującymi halucynacje i „przebywanie” w bajkowej krainie…
Autorka baśniowym językiem opowiada o rozkładzie rodziny, nieobecności ojca, uzależnieniu od komputera i mechanizmach narkomanii (ta ostatnia wyjątkowo celna). Dobry tekst. Brakowało mi jedynie jakiegoś „racjonalnego” uzasadnienia problemów rodziny, powoduje je bowiem niezależna od nich siła (Baba Jaga), nie ma to natomiast przełożenia na życie. Mimo tego pęknięcia to naprawdę dobry tekst, który, jak to w bajkach, kończy się dobrze, choć z morałem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz