niedziela, 22 sierpnia 2010

Eoin Colfer "Artemis Fowl"

Cykl o Artemisie Fowl cieszy się wśród czytelników ogromną popularnością więc i ja poszłam za ciosem i przechwyciłam książkę między czytelnikami.
I już na samym początku osiągnęłam najwyższy stan zwątpienia. Najpierw genialny dwunastolatek o pomysłowości Jamesa Bonda i z zabawkami inspektora Gadżeta, w dodatku należący do świata przestępczego. Na dzień dobry wróżka alkoholiczna a nieco dalej matka narkomanka. A potem zupełnie wydumany świat najpiękniejszych postaci fantastyki, tutaj ubranych w kaski i sztuczne skrzydła i wyposażonych w najnowocześniejszą technologię i broń. Poza tym wiele rozwiązań chyba jednak troszkę zapożyczonych z Harrego Pottera np wymazywanie pamięci.
Zabrzmi to może zbyt górnolotnie ale ta powieść jest dla mnie doskonałą ilustracją tego, do czego doprowadza rozwój technologii. Nawet postaci mitologii są nią zdominowane. Poza tą refleksją w powieści nie ma żadnego wyraźnego systemu wartości, wszystkie działania głównego bohatera zmierzają do pozyskania od wróżek złota, a kilka chwil refleksji nad ludzką naturą podziemnych mieszkańców gubi się zupełnie w sensacyjnej akcji. Książkę czyta się trochę tak, jakby oglądało się współczesne kreskówki dla dzieci, z uzbrojonymi po szyję najdziwniejszą bronią groteskowymi postaciami. Nie znalazłam w powieści żadnej postaci, która nie byłaby kalką. No może krasnal-kleptoman zupełnie przyzwoicie się udał. Ale to wszystko. Sensacyjna akcja zapewne podoba się dzieciom, może przede wszystkim chłopcom, dla mnie jednak była ona po prostu… nudna.
Ci, którzy próbują porównywać książkę do cyklu o Harrym, nie wiedzą co czynią. Cykl o Potterze pozostanie najlepszy. Po prostu.

1 komentarz:

  1. Czytałam jedną z serii i kompletnie nie pamiętam, o czym była. Papierowa papka.

    OdpowiedzUsuń