sobota, 28 sierpnia 2010

Henryk Bardijewski "Bajka na biegunach"

Chwała wydawnictwu Nasza Księgarnia za tzw. „Zamyśloną Serię”, którą się ostatnio zachwycam, a która jednocześnie stanowi skarbiec tekstów terapeutycznych, na których można fajnie i ciekawie pracować z młodymi czytelnikami. Kolejna propozycja, która wpadła mi w ręce to „Bajka na biegunach”. Choć również stylizowana na bajkę, nie dorównuje „Złodziejom snów". Nie mniej to również wartościowy tytuł.
Autorka wykorzystuje znany motyw Szklanej Góry, czyniąc z niej jednak w swojej bajce górę tyle tajemniczą (zapadnięty dawno zamek z bogactwem) co... zwiedzaną przez turystów..
I tak wybierają się na nią czterej chłopcy, tylko że dwaj wybierają krótszą drogę przez Biegun Zła a dwaj pozostali krótszą, przez Biegun Dobra. Jednym zależy na skarbie i bogactwie, drugim na wrażeniach estetycznych i wspomnieniach z podróży. Po drodze spotykają kilka ciekawych postaci (m.in. Szklarza, który szkli górę) zwiedzają także zapadnięty zamek. Odkrywają, że jest jeszcze jeden biegun. Jaki?: „Jest jeszcze, proszę was, Biegun Szczęścia. Nikt go dotąd nie usytuował, chociaż niejeden człowiek był już bardzo blisko. Może ten biegun jest ruchomy, a może nieruchomy, nikt nie wie. To Biegun prawdziwie magiczny – i magnetyczny. Wszyscy czują przyciąganie, ale nikt nie zna jego natury. Pewnie bywa i tak, że człowiek stoi na tym Biegunie i wcale o tym nie wie. To bardzo delikatny biegun. Podobno nie znajduje się w ziemi, lecz półtora metra nad ziemią, na wysokości ludzkiego serca”
Jasna, łatwa, czytelna symbolika, delikatne poczucie humoru, oryginalne wykorzystanie znanego motywu bajkowego. Lektura na godzinkę, wyprawa na biegun na całe życie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz