niedziela, 28 listopada 2010

Andrzej Maleszka "Magiczne drzewo. Tajemnica mostu"

Druga książka z serii „Magiczne drzewo”. Jak tylko zobaczyłam ją na półce w księgarni wiedziałam, że muszę ją zdobyć i przeczytać. Pamiętam jak dobrze bawiłam się przy pierwszej części. Niekwestionowaną zaletą powieści Maleszki jest wartka akcja – każda strona niesie niespodziewane zwroty. Podobnie było w drugiej części chociaż… jak to zwykle bywa przy seriach, wdarł się w nią już jakiś schematyzm. Przede wszystkim myślałam, że spotkam innych bohaterów – bo i magiczny przedmiot z założenia miał być inny. Tymczasem odwiedziłam ponownie rodzinę Kukiego (no, może nową bohaterką jest zakochana nieszczęśliwie koleżanka głównych bohaterów - Melania) i znowu akcję napędzały czary czerwonego krzesła. I znowu pojawił się czarny charakter usiłujący odebrać dzieciom krzesło i wykorzystać go do złych celów. Tak naprawdę tytułowy przedmiot – most zapomnienia –pojawił się epizodycznie i w finale powieści. Nie zmienia to jednak faktu, że lektura kolejnej części była niekwestionowaną rozrywką. Czekam na kolejne części.
Wbrew pozorom seria Maleszki ma też duże walory edukacyjne. Owszem, jest tu trochę antypedagogiki, ale obie książki mogą być przyczynkiem do dyskusji o tym co się dzieje gdy magia wymyka się spod kontroli. I czy naprawdę potrzebujemy czerwonych krzeseł…

niedziela, 21 listopada 2010

Cezary Zalewski "Pragnienie, poznanie, przemijanie. Fotograficzne prezentacje w literaturze polskiej" oraz "Pisane światłem. Antologia pozeji inspirowanej fotografią"

Cezary Zalewski bierze pod naukową lupę teksty literackie, w których wystąpił, nawet marginalnie, motyw fotografii. Książka składa się z kilkunastu artykułów, właściwie autonomicznych, każdy jest bowiem podsumowany i każdy pokazuje zjawisko obecności motywu fotografii w literaturze. Nie było dla mnie zaskoczeniem – no, może troszkę, że fotografie konotują właściwie tylko negatywne zjawiska: uświadamiają o ulotności czasu, śmiertelności. Książka pełna jest cytatów, jej wielką wartością jest także bibliografia podmiotowa, zbierająca utwory z fotografią w tle, także te nieomówione w książce. Jedyną podstawową wadą opracowania jest tylko… cholernie trudny język, który sprawia, że całe partie były dla mnie nieczytelne. Wysoki poziom komplikacji języka. Wymiękłam.
Przy okazji fotograficznego tematu  chciałam polecić niezwykłą antologię
„Pisane światłem. Antologia poezji inspirowanej fotografią”, wydaną przez BOSZ w 2007 roku i szczęśliwie przez mnie wypatrzoną w witrynie księgarskiej. Cacko. Siedemdziesiąt poetyckich tekstów  zostało dodatkowo zilustrowanych przez stare fotografie. Wszystko wydane w starannej szacie graficznej (kolorystyka, układ), na kredowym papierze.
Jeśli zaś można powiedzieć coś o samych wybranych tekstach, to nie tylko są one inspirowane konkretnymi fotografiami, wywołującymi wspomnienia ale też pojawiają się tu wiersze inspirowane samą czynnością utrwalania obrazu. Lektura obowiązkowa dla miłośników obu dyscyplin – poezji i fotografii.

czwartek, 18 listopada 2010

Hanna Kowalewska "Inna wersja życia"

Czwarta część losów Matyldy. Najlepsza! Nie mogłam się od niej oderwać. Mimo tego, że jest chyba najmroczniejsza. Cały ten świat jest niezwykle mroczny, Kowalewska pisze o ludziach, którzy są w ciągłej matni instynktów i podświadomości. To nie jest łatwy świat a jednak chce się w nim być.
W czwartym tomie autorka wraca do wątku podjętego w „Górze śpiących węży”. Rozdrapuje swoje dzieciństwo i  próbuje dociec, dlaczego nie ma jej na żadnym rodzinnym zdjęciu z czasów, gdy urodziła się jej siostra przyrodnia – Paula. To w tajemnicy zdjęć kryje się rozwiązanie zagadki, dlaczego jej relacje z siostrą są takie złe. Jest to też okazja do rozbudowania postaci rozkapryszonej Pauli – przeciekawej postaci zresztą.
Jak w poprzednich tomach samo zawiązanie fabuły jest sztuczne. Podobnie jak w drugiej części są to zdjęcia przyniesione przez sąsiadkę. Trudno uwierzyć w tak wiele zbiegów okoliczności. Wyczuwam jakąś nienaturalność na początku każdej części, ale potem wszystko idzie już tak konsekwentnie, że rośnie podziw dla tak misternej konstrukcji. Czwarty tom jest dodatkowo powieścią o działaniu podświadomości i urazach z dzieciństwa. Naprawdę zachwyca mnie ta niebywała wiedza psychologiczna autorki. Jednocześnie jakby przeciwwagą mrocznych sekretów dzieciństwa jest przyroda Zawrocia. To daje – także w warstwie konstrukcyjnej powieści – równowagę. Jedynie ostatni akapit powieści wydaje mi się skiepszczony. A może nie?

wtorek, 16 listopada 2010

Janusz Tazbir "Edytorskie potknięcia"

Przedmiotem tej cieniutkiej książeczki są błędy popełniane na przestrzeni kilku wieków przez edytorów. Dotyczą one głównie przypisów, błędów w tłumaczeniach i gaf popełnianych z powodu braku znajomości realiów historycznych. Autor podaje przykłady zarówno z polskiej jak i z powszechnej literatury.
Artykuł Tazbira jest dodatkowo pięknie wydany. Został opracowany przez grupę studentów Wydziału Filologiczno-Historycznego Uniwersytetu Gdańskiego (specjalność edytorstwo). Budowa książki została określona tzw. złotym cięciem. Co to oznacza, nie podejmuję się wyjaśniać, odwołuję do komentarza. Dodatkowo ciekawe ilustracje wzorowane na starych miedziorytach.

sobota, 13 listopada 2010

znalezione w książce

Zastnawia mnie ta dedykacja - szkolna nie jest, bo byłyby pieczątki, zresztą słowo "kochany" nie pasuje do szkoły a i podpisane dwie osóbki... 
Oj Oskarze,Oskarze, nie porzuca się takich książek, nie porzuca.

czwartek, 11 listopada 2010

Wojciech Nowicki "Dno oka. Eseje o fotografii"


Znakomite eseje o fotografii, piszę o fotografii, nie fotografiach – bo te wydają się tylko punktem wyjścia do ogólniejszych rozważań. Nasuwa się porównanie z „Fotoplastykonem” Jacka Dehnela, ale tak naprawdę są to książki nie do porównania. Dehnel narzuca sobie rygory formalne wypowiedzi i zanurza się w fotografię całkowicie. Zachwyca u niego bogactwo zdjęć i… poezji. Nowicki bierze na warsztat jedynie kilkanaście fotografii – również znalezionych w antykwariatach. Oprócz nich omawia m.in. cykl „Zapis socjologiczny” Zofii Rydet, wileńskie fotografie Jana Bułhaka, a także… pośmiertne fotografie Marszałka Józefa Piłsudskiego. Wybory są zaskakujące, a ich różnorodność pokazuje całą rozpiętość fotograficznego medium.
Autor nie tylko zagląda do wnętrza fotografii, wyciskając z nich jak z cytryny kondycję minionego świata, ale także daje nam całkiem ciekawą wiedzę z historii fotografii. Mnóstwo w książce do tej historii odwołań i cytatów. Eseje są spuentowane i tymi puentami „dają w kość”. I najważniejsze u Nowickiego. Każdy z tych esejów jest tak naprawdę o tym, że fotografia nie pokazuje prawdy, że między zamierzeniem fotografującego a interpretacją późniejszego widza jest ogromny, dramatyczny rozdźwięk. Czasami jest on już między intencją a wykonaniem. Fotografia nie informuje o świecie!
„zdjęcia nie zawsze są tym, za co chcą uchodzić” – wydaje się mówić każdym kolejnym zdaniem. Ostatni esej poświęcony jest fotografiom zniszczonym przez błędne naświetlenie lub wywołanie, fotografiom zniszczonym przez ludzi i czas (jedna z nich, przedarta przez pół widnieje na okładce książki). Właśnie ta degradacja staje się naddaną wartością. Chociaż ostatnie zdanie książki brzmi dla nas okrutnie:
„Podobnie z  owymi zdjęciami. Umarły przedstawione na nich osoby, nie chroni ich pieczęć sztuki, jedynie rozkład częściowy zamienia je na chwilę w przedmiot godny podziwu. Więc niech to będzie przestroga – kiedy się rozpadnie papier, przestaniemy istnieć; ktoś nas wyrwie z albumu, w końcu zblakniemy i nic nie zostanie.”
Znakomite teksty!

sobota, 6 listopada 2010

Wiktor Frantz "Książek powijanie"

Nie jest tajemnicą, że uwielbiam książki o książkach – a im starsze i bardziej gawędziarkie, tym lepiej. I oto znalazłam kolejną perełkę. Jej autor niby zapewnia, że będzie ona dotyczyła jego wieloletniej pracy wydawniczej ale w praktyce jest to wielkie książkowe silva rerum. Czego tu nie ma! Autor porządkuje (przynajmniej pozornie) wiedzę o książce w podrozdziałach: pióro, tytuł, słowo, litera, pędzel, chochlik, sztuka, półka i peregrynacje. Te słowa-hasła dają szeroki wachlarz książkowych tematów. Oprócz kawałka wiedzy roi się u od wspaniałych anegdot i przykładów, cytatów.  Najbardziej uśmiałam się – żeby nie powiedzieć  do łez – z rozdziału chochlik, w którym autor podał wiele powalających błędów drukarskich.
Książkę uzupełnia ciekawy i gdzieniegdzie humorystyczny materiał ilustracyjny. Autor stosuje kwiecisty, gawędziarski język, trochę może górnolotny, zdradzając emocjonalne podejście do tematu. A ja taki język lubię, bo wtedy wiem, że o książce opowiada mi pasjonat. Lubię też stare książki o książkach, bo zawsze czytam w nich o niejasnym przeczuciu co do przyszłości.:
„… jak Lem nie potrafi dziś przewidzieć, jak będzie wyglądać książka w następnym stuleciu, po roku 2000. Jedno jest pewne, że od dzisiejszej będzie się różnić o wiele więcej niż dzisiejsze, zalegające regały i półki, od starożytnych zwojów przechowywanych w dzbanach i krużach. Jak papier zastąpił papirus i pergamin, tak z kolei papier zostanie zastąpiony… przez co? Nie podejmuję się na to nawet w przybliżeniu odpowiedzieć, ale wiem, że to musi nieuchronnie nastąpić.” Zastanawiam się zawsze w czasie lektury podobnych rozważań jak ci autorzy poradziliby sobie z widmem całkowitego zwirtualizowania literatury…
No i jeszcze jedna informacja merytoryczna. W ostatnim rozdziale autor pisze o dziejach książek: „Alicja w krainie czarów” i „Robinson Cruzoe”. Wiele ciekawych informacji! W ogóle pozycja ta jest kopalnią informacji. Polecam nie tylko książkowym maniakom.
I jeszcze na koniec fragment z Mickiewicza, znaleziony w „Książek powijaniu”:
„Życie ludzkie jest kartą w środku książki: aby ją zrozumieć, trzeba wiedzieć, co było na kartkach poprzednich”.

piątek, 5 listopada 2010

Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham

O rzesz, ale książka! Składa się z kilkunastu kartek i kilkunastu wersów na stronie, oraz ciepłych ilustracji w typie „Aksamitnego królika”.  Lektura na trzy minutki, ale… nie…  na trzydzieści lat, nie… na całe życie.  I w dodatku można czytać ją nie tylko z dzieckiem, ale i dziadkiem, mężem, siostrą, bratem, przyjacielem. Jest tylko jeden warunek. Trzeba te osoby bardzo kochać. Bo książeczka to zapis rozmowy, którą prowadzą ze sobą przed snem dwa zajączki. Licytują się jak bardzo jeden kocha drugiego. Są coraz bardziej pomysłowe w swoich porównaniach. Książka niezwykle pomysłotwórcza, pomagająca - nie tylko dziecku -  definiować miłość.

poniedziałek, 1 listopada 2010