czwartek, 11 listopada 2010

Wojciech Nowicki "Dno oka. Eseje o fotografii"


Znakomite eseje o fotografii, piszę o fotografii, nie fotografiach – bo te wydają się tylko punktem wyjścia do ogólniejszych rozważań. Nasuwa się porównanie z „Fotoplastykonem” Jacka Dehnela, ale tak naprawdę są to książki nie do porównania. Dehnel narzuca sobie rygory formalne wypowiedzi i zanurza się w fotografię całkowicie. Zachwyca u niego bogactwo zdjęć i… poezji. Nowicki bierze na warsztat jedynie kilkanaście fotografii – również znalezionych w antykwariatach. Oprócz nich omawia m.in. cykl „Zapis socjologiczny” Zofii Rydet, wileńskie fotografie Jana Bułhaka, a także… pośmiertne fotografie Marszałka Józefa Piłsudskiego. Wybory są zaskakujące, a ich różnorodność pokazuje całą rozpiętość fotograficznego medium.
Autor nie tylko zagląda do wnętrza fotografii, wyciskając z nich jak z cytryny kondycję minionego świata, ale także daje nam całkiem ciekawą wiedzę z historii fotografii. Mnóstwo w książce do tej historii odwołań i cytatów. Eseje są spuentowane i tymi puentami „dają w kość”. I najważniejsze u Nowickiego. Każdy z tych esejów jest tak naprawdę o tym, że fotografia nie pokazuje prawdy, że między zamierzeniem fotografującego a interpretacją późniejszego widza jest ogromny, dramatyczny rozdźwięk. Czasami jest on już między intencją a wykonaniem. Fotografia nie informuje o świecie!
„zdjęcia nie zawsze są tym, za co chcą uchodzić” – wydaje się mówić każdym kolejnym zdaniem. Ostatni esej poświęcony jest fotografiom zniszczonym przez błędne naświetlenie lub wywołanie, fotografiom zniszczonym przez ludzi i czas (jedna z nich, przedarta przez pół widnieje na okładce książki). Właśnie ta degradacja staje się naddaną wartością. Chociaż ostatnie zdanie książki brzmi dla nas okrutnie:
„Podobnie z  owymi zdjęciami. Umarły przedstawione na nich osoby, nie chroni ich pieczęć sztuki, jedynie rozkład częściowy zamienia je na chwilę w przedmiot godny podziwu. Więc niech to będzie przestroga – kiedy się rozpadnie papier, przestaniemy istnieć; ktoś nas wyrwie z albumu, w końcu zblakniemy i nic nie zostanie.”
Znakomite teksty!

3 komentarze:

  1. Byłam zachwycona książką Dehnela i niemiło zaskoczył mnie fakt, że przyjęto ją dość cierpko. Nareszcie komuś się spodobała! :)
    Recenzja esejów Nowickiego również brzmi zachęcająco. Postaram się je zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnes, nie wiem czy jest sens ją kupować bo nie jest jakoś rewelacyjnie - w przeciwieństie do Fotoplastykonu Dehnela - wydana a potwornie droga. Ale przeczytać warto.
    Lirael, jestm wielką, ortodoksyjną fanką Dehnela, także Fotoplastykonu - uważam, że to jeden z najważniejszyh głosów w sprawie fotografii a śledzę podobne wydawnictwa! Pozdrawiam i cieszę się, że jest nas więcej.

    OdpowiedzUsuń