czwartek, 24 lutego 2011

Umberto Eco "Imię róży"

Po „Imię róży” sięgnęłam podczas kilku wolnych dni, myśląc, że czeka mnie czytelnicza gratka. I owszem, na pięć dni (bo szybciej nie dało rady!) przeniosłam się do ponurego opactwa, a kryminalna historia wciągnęła nie na żarty. Nie sądziłam jednak, że lektura powieści Eco będzie tak ciężka. Między kolejnymi wydarzeniami w narrator rozprawia na tematy, wymagające od czytelnika ogromnej wiedzy teologicznej i historycznej. Moja nie wystarczyła. Męczyłam się strasznie. Ale warto było dotrwać do końca, chociażby dla wyjaśnienia zagadki biblioteki i księgi. Sam motyw biblioteki – idealnej konstrukcji-labiryntu, strzegącego tajemnic wiedzy jest tak fascynujący, że warto było trwać dzielnie nad lekturą. Przez kilkadziesiąt stron, kiedy giną pierwsi mnisi i główny bohater podejrzewa, że sprawa ma związek z biblioteką, do której nikt poza bibliotekarzem nie ma prawa wejść - wyobraźnia czytelnika działa. Opis pożaru biblioteki jest zaś tak sugestywny, że aż czuje się zapach palonych stronic. I jeszcze tragiczna postać bibliotekarza, który oddał życie aby zakazana wiedza, której biblioteka była grobem, nie ujrzała światła dziennego… I księga nasączona trucizną, którą truli się sami czytający. I skryptorium, w którym przepisywano i ilustrowano księgi, i… można byłoby tak wyliczać to wszystko, co zaspokoiło moją bibliofilską naturę podczas lektury.
I więcej nie mam już nic do powiedzenia, bo nie ma sensu pisać o książce, o której napisano tak bardzo wiele.
Cytat:
„- Ale jak to się dzieje – rzekłem pełen podziwu, że udało ci się rozwikłać tajemnicę biblioteki, patrząc na nią z zewnątrz, a nie zdołałeś, kiedy byłeś w środku?
- Ja też. Bóg zna świat, gdyż zamyślił go w swojej głowie, jakby z zewnątrz, zanim go stworzył, my zaś zasady świata nie znamy, gdyż żyjemy w środku i oglądamy już stworzony.”

poniedziałek, 21 lutego 2011

Jean Claude Carriere, Umberto Eco "Nie myśl, że książki znikną"

Zapis rozmowy Umberto Eco oraz Jeana-Claude Carriera (francuskiego scenarzysty filmowego i pisarza) to bez wątpienia nie lada gratka dla bibliofilów i miłośników książek, choć z buńczucznie rzuconym w tytule wyzwaniem tak naprawdę nie ma za wiele wspólnego.
Spektrum tematów poruszanych przez rozmówców jest bardzo szerokie i w wielu rozdziałach odbiegające do głównego tematu (chociażby ciągła obecność historii filmu).
W kwestii przyszłości papierowej książki temat jest krótki: książka podobnie jak koło, okulary, widelec czy łyżka jest tworem doskonałym, dlatego nie ma sensu jej udoskonalać. Kropka.
W kwestii czytników i nowych technologii temat również jest krótki: jesteśmy w stanie odczytać inkunabuł sprzed prawie pięciu wieków, a nie możemy odczytać informacji na nowoczesnych nośnikach, bo jakość sprzętu idzie tak szybko do przodu, że nośniki po prostu się starzeją. Nie kolekcjonujemy przecież starych komputerów tylko po to by odczytać z nich informacje z dyskietek. Ot co.
Rozmówcy omawiają także konsekwencje Internetu jako źródła wiedzy podanej bez żadnej selekcji. Rozwijają także zjawisko selekcji w kulturze od samych jej początków. Poruszają też temat książek zniszczonych przez cenzurę, książek nie przeczytanych a nawet pornograficznych. Rozmowa dwóch bibliofilów to jednocześnie wycieczka po kulturze, historii książki i największych bibliotekach…  Umberto Eco zabiera nas też do prywatnej biblioteki. Ma… 50 tysięcy książek.
Na deser najlepszy rozdział: „Co zrobić ze swoją biblioteką po śmierci?”
Polecam uczciwie i po bibliofilskuJ

środa, 16 lutego 2011

Roksana Jędrzejewska-Wróbel "Siedmiu wspaniałych"

„Siedmiu wspaniałych i sześć innych, nie całkiem nieznanych historii” to ciekawa propozycja przede wszystkim dla nauczycieli, pedagogów, bibliotekarzy i autorów scenariuszy terapeutycznych. Jędrzejewska przygotowała bowiem siedem krótkich opowiadań, które stanowią „przeróbki” znanych bajek. Innowacje te polegają przede wszystkim na umiejscowieniu bajek we współczesnych realiach. Każda z nich ilustruje również jakiś współczesny problem – stając się tym samym bajką „a rebus”. I tak np. bajka „Kapciuszek” opowiada o losach współczesnej mamy, która poświęca cały czas dzieciom i gdy próbuje wykorzystać go także na swoje pasje, dzieci nie mogą się z tym pogodzić. Bajka „Siedmiu wspaniałych” porusza problem przemocy w szkole. Tekst „Nie dość blada królewna” mówi o akceptacji własnego wyglądu, „Trzy obrotne świnki” ilustrują skutki przesadnego konsumpcjonizmu, „Rodzina Żabickich” porusza temat rozwiedzionych rodziców, „Wieża sławy” ilustruje dążenie do sławy i próżność, a „O królewnie, która zasnęła” mówi o sile miłości, nawet wówczas, gdy gaśnie nadzieja.
Każdy tekst może być przyczynkiem do ciekawych rozważań z dziećmi na tematy palące i ważne. A że mali czytelnicy bez problemu rozpoznają w nich znane im bajki (Kopciuszek, Królewna zaklęta w wieży, Trzy świnki, Królewna Śnieżka, Śpiąca Królewna), tym lepiej dla tych bajek. Jędrzejewska wyprodukowała naprawdę mądre i potrzebne teksty.

czwartek, 10 lutego 2011

Powiastki Beatrix Potter

Powiastki Beatrix Potter to cudna propozycja lektury dla całej rodziny. Wspaniale, że została wznowiona, w dodatku w pięknym, ekskluzywnym wydaniu (niestety potwornie drogim, ale warto, naprawdę warto wydać takie pieniądze), stworzonym do wspólnego, rodzinnego czytania. Kiedy zobaczyłam tę ogromną książkę, myślałam, że to pierwsze wydanie w Polsce. Okazało się jednak, że 20 lat temu opowiastki zostały już wydane w formie cieniutkich książeczek (każda zawierała jedną opowiastkę), z oryginalnymi ilustracjami autorki, również w tłumaczeniu Małgorzaty Musierowicz. Gdyby to wydanie nie łamało wszelkich typograficznych zasad, byłoby równie atrakcyjne (małe i cienkie książeczki równie dobrze się przecież sprawdzają). Powyżej zamieszczam zdjęcie nowego wydania i jednej z książeczek sprzed dwudziestu lat. Dla ciekawostki.
A co można napisać o samych opowiastkach? Przywołują one najlepszą tradycję bajek zwierzęcych. Poruszają jakieś najgłębsze pokłady dzieciństwa, które tkwią w każdym z nas. Są ucieleśnieniem dziecięcych pragnień i dziecięcego postrzegania świata. Cudne są te zwierzątka ubrane w kubraczki, chodzące na tylnich nóżkach i zachowujące się jak ludzie. Potter tworzy całą galerię zindywidualizowanych, zwierzęcych postaci. Każda z historyjek jest inna, także w poetyce i co najważniejsze – organicznie zespolona z ilustracjami, które również powielają najlepsze tradycje. Wielki ukłon należy się też tłumaczce. Dzięki niej zwierzaki otrzymały wspaniale imiona, wymienię kilka dla przykładu: żaba Pan Skrzeczko, Jeremi Rybak, Tzmiel Gaduła, Tycia Myszko, wiewiórki: Sreberko, Wiórek, myszy: Wścibek i Gryzikruszka i moja ulubiona postać – niegrzeczny Wiewiórko Orzeszko. To właśnie przy powiastce o  nieznośnej wiewiórce uśmiałam się prawie do łez. Godna polecenia jest również poruszająca historia „Krawiec z Gloster”.
Książkę wypożyczałam z biblioteki, ale zachorowałam na nią niezdrową, bibliofilską namiętnością. Czekam na przecenęJ

sobota, 5 lutego 2011

Jostein Gaarder "Dziewczyna z pomarańczami"

Kolejna znakomita, niebanalna, wymykająca się szablonom (no, może z wyjątkiem tych należących do samego autora) historia. Budowa powieści jest bardzo Gaardenowska. Piętnastoletni Georg dostaje od dziadków odnaleziony przypadkiem list od umierającego ojca. Chłopiec nie pamięta swojego ojca, bo miał cztery lata gdy ten zmarł. Treść listu przeplata się w książce z dopiskami i komentarzami chłopca, który w ten sposób „pisze” książkę razem ze zmarłym rodzicem.
Ojciec bohatera opowiada synowi historię swojej miłości. Otóż jako student zakochał się w nieznanej mu dziewczynie, którą zobaczył w autobusie i która wiozła torbę pomarańczy. Owoc ten jest w historii swoistym wspaniałym lejtmotywem, a scena w autobusie jedną najsoczystszych (także dosłownie) jakie czytałam. Początek pomarańczowej miłości to także wielki hołd dla wyobraźni, bowiem nie wiedząc nic o tajemniczej dziewczynie, bohater daje się ponieść wyobrażeniom na jej temat i tworzy niezliczoną ilość wariantów kim mogłaby być. Szybko jednak w tej historii miłość zaczyna przeplatać się ze śmiercią. Ojciec bohatera pisze bowiem swoją historię w obliczu choroby, wiedząc, że lada moment opuści ten świat. Jest to zresztą dla autora punkt wyjścia do typowych, powiedziałabym „programowych” u Gaardera rozważań o cudzie świata i życia. Głosem swojego umierającego bohatera autor już nie nawołuje nawet, a wręcz żąda od czytelnika refleksji nad wspaniałością świata. Co najważniejsze, porównuje tu świat do baśni, w której nie wszystkie reguły gry są nam znane, ale to jest właśnie najbardziej „baśniowe”. Jednocześnie każe czytelnikom rozważyć następującą kwestię; czy wiedząc, że znajdą się w tej cudownej baśni tylko na chwilę, bo nieodłączną częścią życia jest śmierć, chcieliby do tej baśni w ogóle zaglądać? Zgadzając się na życie, akceptujemy także śmierć - woła autor. Na szczęście sam bohater odpowiada pozytywnie na ten cud życia i książka kończy się następująco:
„Życie to gigantyczna loteria, w której widoczne są tylko wygrane losy”. Ty, który czytasz tę książkę, jesteś takim właśnie wygranym losem. Lucky you!”

Znakomita historia, w której miłość i pragnienie życia przeplatają się ze smutkiem, bo musimy je opuścić, czasami – jak ojciec bohatera – za wcześnie. Wspaniała filozofia życia (choć bez Boga!) i Gaardenowskie rozwiązania, które się nie nudzą i na które czekam przy każdej lekturze jego powieści.

środa, 2 lutego 2011

Kate DiCamillo "Dzięki tobie Winn-Dixie"

Kolejna wspaniała historia Kate DiCamillo, choć ze wszystkich czterech, które czytałam, najbardziej „zwyczajna”.
Dziesięcioletnia Opal przeprowadza się razem z ojcem pastorem do nowego miasta, w którym nikogo nie zna. Czuje się samotnie i tęskni za matką, której prawie nie pamięta, bo miała trzy lata gdy ta ją opuściła. Dziewczynka przygarnia bezpańskiego psa, który niesamowicie łagodnym usposobieniem sprawia, że dziewczynka zaczyna oswajać nową rzeczywistość, zawiera znajomości i przy okazji pomaga innym w przełamywaniu barier.
Historia opisana ciepło, prosto i mądrze. Mimo, iż bohaterowie DiCamillo to zwykle dzieci skrzywdzone przez los, w jej historiach jest zawsze dużo optymizmu i wiary w człowieka. To książki bardzo terapeutyczne – opowieść o przyjaźni dziewczynki z psem również. Poleciłabym bez mrugnięcia okiem każdemu młodemu czytelnikowi! Nie tylko młodemu.
Ulubiony cytat:
„…nie można nikogo ani niczego zatrzymywać przy sobie. Można to tylko kochać, dopóki jest z nami.”