poniedziałek, 21 lutego 2011

Jean Claude Carriere, Umberto Eco "Nie myśl, że książki znikną"

Zapis rozmowy Umberto Eco oraz Jeana-Claude Carriera (francuskiego scenarzysty filmowego i pisarza) to bez wątpienia nie lada gratka dla bibliofilów i miłośników książek, choć z buńczucznie rzuconym w tytule wyzwaniem tak naprawdę nie ma za wiele wspólnego.
Spektrum tematów poruszanych przez rozmówców jest bardzo szerokie i w wielu rozdziałach odbiegające do głównego tematu (chociażby ciągła obecność historii filmu).
W kwestii przyszłości papierowej książki temat jest krótki: książka podobnie jak koło, okulary, widelec czy łyżka jest tworem doskonałym, dlatego nie ma sensu jej udoskonalać. Kropka.
W kwestii czytników i nowych technologii temat również jest krótki: jesteśmy w stanie odczytać inkunabuł sprzed prawie pięciu wieków, a nie możemy odczytać informacji na nowoczesnych nośnikach, bo jakość sprzętu idzie tak szybko do przodu, że nośniki po prostu się starzeją. Nie kolekcjonujemy przecież starych komputerów tylko po to by odczytać z nich informacje z dyskietek. Ot co.
Rozmówcy omawiają także konsekwencje Internetu jako źródła wiedzy podanej bez żadnej selekcji. Rozwijają także zjawisko selekcji w kulturze od samych jej początków. Poruszają też temat książek zniszczonych przez cenzurę, książek nie przeczytanych a nawet pornograficznych. Rozmowa dwóch bibliofilów to jednocześnie wycieczka po kulturze, historii książki i największych bibliotekach…  Umberto Eco zabiera nas też do prywatnej biblioteki. Ma… 50 tysięcy książek.
Na deser najlepszy rozdział: „Co zrobić ze swoją biblioteką po śmierci?”
Polecam uczciwie i po bibliofilskuJ

3 komentarze:

  1. O, właśnie, ciekawy temat, co z biblioteką. Zapisałabym ją dzieciom.
    A jak nie dzieciom, to komuś, kto:
    a) zmieści ją u siebie
    b) lubi książki
    c) jeśli nie zmieści, to przekaże osobie/osobom spełniającym punkty a i b.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam na nią ochotę chęć już od dłuższego czasu. Muszę ją zdobyć czym prędzej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Stoi na półce i czeka. Na co? Chyba chce być deserem. Weszłam do Ciebie przypadkiem przez czyjś blog, ale chyba zostanę. Masz zawód, o jakim całym życiem marzyłam, a życie poszło swoją drogą. Z przyjemnością dodam link do ulubionych. Pozdrawiam z mojego papierowego domu :)

    OdpowiedzUsuń