czwartek, 10 lutego 2011

Powiastki Beatrix Potter

Powiastki Beatrix Potter to cudna propozycja lektury dla całej rodziny. Wspaniale, że została wznowiona, w dodatku w pięknym, ekskluzywnym wydaniu (niestety potwornie drogim, ale warto, naprawdę warto wydać takie pieniądze), stworzonym do wspólnego, rodzinnego czytania. Kiedy zobaczyłam tę ogromną książkę, myślałam, że to pierwsze wydanie w Polsce. Okazało się jednak, że 20 lat temu opowiastki zostały już wydane w formie cieniutkich książeczek (każda zawierała jedną opowiastkę), z oryginalnymi ilustracjami autorki, również w tłumaczeniu Małgorzaty Musierowicz. Gdyby to wydanie nie łamało wszelkich typograficznych zasad, byłoby równie atrakcyjne (małe i cienkie książeczki równie dobrze się przecież sprawdzają). Powyżej zamieszczam zdjęcie nowego wydania i jednej z książeczek sprzed dwudziestu lat. Dla ciekawostki.
A co można napisać o samych opowiastkach? Przywołują one najlepszą tradycję bajek zwierzęcych. Poruszają jakieś najgłębsze pokłady dzieciństwa, które tkwią w każdym z nas. Są ucieleśnieniem dziecięcych pragnień i dziecięcego postrzegania świata. Cudne są te zwierzątka ubrane w kubraczki, chodzące na tylnich nóżkach i zachowujące się jak ludzie. Potter tworzy całą galerię zindywidualizowanych, zwierzęcych postaci. Każda z historyjek jest inna, także w poetyce i co najważniejsze – organicznie zespolona z ilustracjami, które również powielają najlepsze tradycje. Wielki ukłon należy się też tłumaczce. Dzięki niej zwierzaki otrzymały wspaniale imiona, wymienię kilka dla przykładu: żaba Pan Skrzeczko, Jeremi Rybak, Tzmiel Gaduła, Tycia Myszko, wiewiórki: Sreberko, Wiórek, myszy: Wścibek i Gryzikruszka i moja ulubiona postać – niegrzeczny Wiewiórko Orzeszko. To właśnie przy powiastce o  nieznośnej wiewiórce uśmiałam się prawie do łez. Godna polecenia jest również poruszająca historia „Krawiec z Gloster”.
Książkę wypożyczałam z biblioteki, ale zachorowałam na nią niezdrową, bibliofilską namiętnością. Czekam na przecenęJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz