środa, 22 czerwca 2011

Dorota Sumińska "Wierzę w jeże"

Nie czytałam jeszcze „Autobiografii na czterech łapach”, ale chyba będę musiała nadrobić  braki. Zaznajamianie się z twórczością literacką Doroty Sumińskiej rozpoczęłam od książeczki dla młodszych dzieci. I jestem pod wrażeniem. Nie tylko ciepła tej książki, humoru, wyczucia małego czytelnika (to bardzo ważne!), ale też walorów dydaktycznych. Te ostatnie plus humor książki powodują, że z lektury skorzystają także starsi. Choć tak jak pisałam, jest to książka zdecydowanie dla młodszych czytelników.
Główny bohater – jeżyk uratowany przez człowieka – odizolowany od swojego naturalnego środowiska, poznaje powoli inne zwierzęta i wszelkiej maści owady, które odwiedzają go w jego sztucznym domku. Odbywa z nimi rozmowy, w trakcie których zwierzaki opowiadają mu o relacjach z człowiekiem. Prawie wszystkie zwierzenia: komara, gołębia, myszy, zaskrońca, żmii, Pana Ropucha, kreta, skorka czy nietoperza – kończą się tą samą konkluzją. „Szkodnik to taka istota, która szkodzi ludziom, a nie Matce Naturze. Mysz czy ślimak to takie samo stworzenie jak każde inne. Stało się «szkodnikiem» dopiero wtedy, gdy człowiek zaczął gromadzić jedzenie. Tak, tak, ludzie zmieniają świat w wielki śmietnik, a innych nazywają szkodnikami. Tymczasem tymi najbardziej szkodliwymi są oni sami”. 
Zwierzęta żalą się także, że ludzie widząc je od razu chcą je zabijać, nawet gdy nic ich nie atakuje.
Autorka wplata w rozmowy zwierząt dużo ciekawych informacji z dziedziny przyrody. Można powiedzieć śmiało, że próbuje walczyć ze stereotypem wielu zwierząt, zakorzenionym silnie w świadomości ludzi.
Naprawdę bardzo pożyteczna książka. Dodatkowym atutem jest przyjazna dla oka oprawa graficzna i ciepłe, humorystyczne ilustracje. Warto podsunąć ją nie tylko zainteresowanemu przyrodą dziecku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz