czwartek, 9 czerwca 2011

Zbigniew Romanowski "Cień jaskółki"

Akcja tej „Opowieści z Polesia” – jak informuje podtytuł, dzieje się w maleńkim miasteczku – Pińsku. Główny bohater – kilkunastoletni chłopiec Marek, mimo wczesnej straty rodziców wychowuje się u ciotki, w spokojnej, kochającej go rodzinie. Spora część książki to opis  sielankowego dzieciństwa. Czytelnik poznaje nie tylko topografię miasteczka, ale też mikroświat Marka – ogród, przyrodę, ulicę. I cały korowód barwnych, choć zupełnie zwyczajnych mieszkańców wielonarodowościowego miasteczka. Jak w kalejdoskopie przewijają się te postaci: Żydzi, Ukraińcy, Polacy… Wszyscy tu współżyją bez większych zadr. Symbolem tej symbiozy jest orzech, rosnący na rodzinnym podwórku chłopca. Gałęzie drzewa z polskiego podwórka wychodzą na podwórko żydowskie i ukraińskie. Drzewo to zdaje się być jednym z bohaterów książki, jego losy narrator relacjonuje tak samo jak losy mieszkańców. Do samego końca. I mieszkańców i drzewa…
Oto bowiem w sielankowe życie mieszkańców, dodać należy - nieszczególnie zorientowanych w sytuacji politycznej świata - wdziera się wojna i burzy tę symbiozę. Rodzina chłopca powoli dziesiątkuje się, Żydzi z podwórka obok znikają na zawsze, orzech po jednej z surowych wojennych zim już nie odżywa…
Jednym słowem mamy do czynienia z kolejną, klasyczną opowieścią o wojennych losach małych miasteczek, w dodatku widzianą oczami dojrzewającego chłopca.
Główną zaletą książki jest poetycki język, momentami bardzo impresjonistyczny (szczególnie w opisie podwórka i orzecha, wokół którego koncentruje się przedwojenne życie - opisy plam światła i cieni, przyrody). Koleją zaletą – galeria soczystych, dobrze nakreślonych postaci, m.in. żydowski introligator Gold, bardzo zmysłowa Ukrainka Malina  i wiele innych.
Książki mimo to nie czytało się łatwo. Autor omijał chronologię czasu, niejednokrotnie trudno było zorientować się o co chodzi. Impresjonistyczny język, skróty myślowe, dużo obcojęzycznych zwrotów nie ułatwiały lektury. Zdecydowanie do  polecenia bardzo wprawionym czytelnikom. Ja w wielu momentach – choć się za wprawionego buńczucznie uważam – nie podołałam.

1 komentarz:

  1. Kapuściński napisał kiedyś, że największą obelgą dla autora jest usłyszeć, że jego książkę łatwo się czyta:) "Cień jaskółki" zapowiada się wyśmienicie i mam na tę książkę wielką ochotę.

    OdpowiedzUsuń