sobota, 11 czerwca 2011

znalezione w książce

Bardzo często znajduję w antykwariatach lub na półce z Bookcrossingiem stare książki-nagrody za jakieś szczególne osiągnięcia na koloniach i obozach. Oprócz oficjalnego tekstu i pieczątek , "ku wiecznej pamięci podpisują się też szczęsliwcowi współtowarzysze i wychowawcy. Pamięć okazuje się bardzo krótka, skoro ludzie pozbywają się takich kuriozów młodości. Ja też ich nie zbieram, bo to przecież cudze wspomnienia. Książkę Aliny Korty "Jak połknęłam żabę" zachowałam sobie jednak "dla przykładu" i dla jednego wpisu. Wpisy ciągną się w tej książce od wyklejki do strony redakcyjnej:

ale szczególną uwagę zwraca jeden z nich:

jakże musiała to być znacząca osobistość, skoro dostąpiła - wśród koleżanek i wychowawców włacicielki książki - zaszczytu wpisu, a i dumnie podala swoją funkcję. Obiady na pewno musiały być dobre, a szefowa przesympatyczna. Ach te porzucone tajemnice starych książek... 

4 komentarze:

  1. Ale cudowne! Nigdy bym się nie pozbyła książki z tak piękną dedykacją :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dedykacje czasami są tak niecodzienne, że dla nich warto zachować daną książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam znajdować coś książkach : zakładki, karteczki z notatkami. Raz nawet zdarzyło mi się znaleźć zdjęcie. Ale te z dedykacjami są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie ja uwielbiam wyszukiwać takie zadedykowane książki, sęk w tym, że już nie mam ich gdzie trzymać.
    Cornell, ja też uwielbiam książkowe znaleziska. Kiedyś znalazłam w książce oryginalne zdjęcia... Anny Jantar. Nie wiem jakim cudem trafiły do książki w maleńkiej filii. Być może robił je jakiś fan. W każdym razie to ręcznie robione czarno-białe odbitki.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń