poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Gerd Schmeider "Lalka Kafki"

Od pierwszych zdań książka urzekła mnie jakimś nadludzkim spokojem. Takiej lektury szukałam ostatnio. Spokojnej, wyważonej, sentymentalnej, której akcja toczy się powoli i pozwala na obserwację wykreowanego świata. Jeśli i Wy poszukujecie takiej lektury to polecam tę wyjątkową powieść. A jeśli interesujecie się twórczością Franza Kafki – tym bardziej.
Podobno Kafka spotkał kiedyś w berlińskim parku kilkuletnią dziewczynę, która rozpaczała po utracie ukochanej lalki. Aby ją pocieszyć, pisarz dostarczał dziewczynce wymyślone przez siebie listy od lalki. Listy te nie zachowały się, nie ustalono nigdy także tożsamości dziecka, ale może właśnie dzięki temu powieść „Lalka Kafki” jest właśnie TAKA a nie inna. Autor rozbudowuje bowiem ten właśnie epizod z życia praskiego pisarza. Obserwujemy spotkania schorowanego Franza z dziewczynką z sierocińca. Na ławce pod rododendronem czyta jej codziennie spreparowane listy. Przygody lalki układają się w odrębną, baśniową opowieść o losach zabawki – baśniową jakby dla kontrastu z ponurym Berlinem zagrożonym biedą i wojną. Osobnym wątkiem powieści staje się opis związku Kafki z Dorą. Pięknego związku, pełnego wyrozumiałości i poświęcenia. Autor sprawnie wplata w powieść wątki biograficzne: przywiązanie pisarza do siostry, wspomnienia okrutnego ojca i strasznego dzieciństwa, nawet wątek palenia rękopisów.  Mam jednak wrażenie, że nadaje temu jakąś zupełnie nową jakość, odczarowuje Kafkę, pokazuje zupełnie innego człowieka od tego, który utrwalił się w ogólnym wyobrażeniu. To wielka wartość tej książki, nie wolno jej nie docenić. Powieść kończy się smutno, nigdy bowiem nie dochodzi do ostatecznej konfrontacji bohaterów. Poza tym autor w specyficznym epilogu przenosi akcję o dwadzieścia lat do przodu i pozwala przez moment obserwować czytelnikowi losy ukochanej siostry Kafki – Ottlii –  smutne losy. Mimo to jest w tej sentymentalnej, trochę wydumanej powieści jakaś irracjonalna nadzieja. Jakaś radość z najmniejszych radości życia. Dlatego polecam serdecznie, nie tylko na zimowe wieczory. Tegoroczne lato zresztą świetnie nadaje się do takiej lektury.

3 komentarze:

  1. Ostatnio udało mi się ją upolować za jakieś śmieszne pieniądze w antykwariacie :) Cieszę się, że dobrze o niej piszesz, bo czytałam dużo niepochlebnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kafka kojarzy mi się z trudnym w odbiorze (przynajmniej dla mnie w czasach szkoły średniej) "Procesem". Może dlatego nie mam ochoty na nic związanego z tym pisarzem:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Isabelle, domyślam się, że książka miała skrajne recenzje, choć sama na takie nie trafiłam. Jednak mnie podobała się bo na ten czas potrzebowałam takiej lektury.
    Visell, i Kafka i jego twórczość to rzeczywiście mroczne punkty literatury. Ta powieść daje szansę odmiany ich losu i spojrzenia w innym świetle. Pozdrawiam Was sierpniowo

    OdpowiedzUsuń