poniedziałek, 26 września 2011

Jostein Gaarder "Vita brevis"

Po dziwnej „Mai” miałam lekki opór przed kolejnym spotkaniem z Gaarderem. Spodziewałam się następnej ciężkiej lektury a tymczasem… „Vita brevis” to list Florii Emilii do św. Augustyna. Pisany po latach list porzuconej konkubiny do szanowanego biskupa. Znakomite studium porzuconej kobiety, porzuconej – dodajmy – w imię wiary i świętości. Floria odwołuje się cały czas do „Wyznań św. Augustyna” i tego co jej dawny kochanek wysmarował na temat ich wieloletniego związku (Nie wierzę w Boga, który niszczy życie kobiety, aby zbawić duszę mężczyzny).  List napisany jest prostym, zrozumiałym językiem, pełnym odniesień do kultury śródziemnomorskiej (bardo dobrze zrobione przypisy, taka mała powtórka z filozofii i kultury antycznej). Na pewno jest to książka niezmiernie kontrowersyjna, zdradza poglądy religijne Gaardera, zdradza jego wątpliwości. To taka specyficzna polemika z „Wyznaniami św. Augustyna” a tym samym z prawdami kościoła. Warto przeczytać i wyrobić sobie opinię.
Oczywiście  Gaarder nie byłby sobą, gdyby nie włożył tekstu w typowe dla siebie ramy. Nie chodzi tylko o jego ulubioną formę listu, ale o metatekst o znalezieniu go  antykwariacie i dywagacjach o jego autentyczności.  Lubię te formalne fiksacje Gaardera.
Brawa należą się także niezdartemu w przybliżaniu polskiemu czytelnikowi twórczości Gaardera  - Wydawnictwu Jacek Santorski & CO. Książka jest specyficznie wydana. Format i oprawa (po zdjęciu obwoluty, którą przy moim egzemplarzu zdjął już inny czytelnik) przywodzą skojarzenie z modlitewnikiem. List umieszczony jest natomiast tylko na nieparzystych stronach. Parzyste wypełniają jedyne nierzucające się w oczy przypisy. Sam skład również przypomina teksty religijne. Ciekawy pomysł typograficzny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz