czwartek, 29 września 2011

Maria Pruszkowska "O dwóch Wikingach i jednej Wikingowej"

Czy pamiętacie słynną już książkę „Przyślę panu list i klucz”? Na pewno pamiętacie. I chociaż w książce „O dwóch Wikingach i jednej Wikingowej” motyw szaleńczego czytania jest marginalny, na pewno nie bylibyście zawiedzeni. Pasję czytania zastępuje pasja podróży nadmorskich – ale wszystko to podane jest równie atrakcyjnie jak we wspomnianej powieści bibliofilskiej. Fabuła tej malej objętościowo powieści jest banalna. Małżeństwo za pieniądze otrzymane w spadku postanawia kupić jacht i wyruszyć w podróż do europejskich portów. Zabierają ze sobą znajomego i wyruszają w podróż życia. Narratorka książki (i jednocześnie uczestniczka rejsu) z niebywałym językowym humorem i kapitalną oceną faktów relacjonuje  przebieg podróży i przygody codziennego życia na jachcie. I chociaż książka roi się od anegdot wywołujących spazmatyczny śmiech czytelnika, źródłem humoru jest przede wszystkim język. Trzeba samemu go doświadczyć i spróbować. Ja polecam z całego serca, dla relaksu i zapomnienia. Ile to jeszcze perełek kryje się na zakurzonych, nieodwiedzanych półkach bibliotecznych? Warto tam czasem zaglądać…

2 komentarze:

  1. Uwielbiam zakurzone półki i półeczki, a Pruszkowska ma w moim sercu miejsce szczególne.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam za sobą lekturę kolejnej książki Pruszkowskiej, o której wkrótce na blogu:-)
    Pozdrawiam jesiennie!

    OdpowiedzUsuń