piątek, 16 września 2011

Narcyza Żmichowska "Poganka"

 
Sięgnęłam po „Pogankę” bo miałam w jej temacie zaległość ze studiów polonistycznych. A nadrobić chciałam ze względu na motyw  rozwinięty potem genialnie w ”Portrecie Doriana Greya”. Myślę tu oczywiście o obrazie Aspazji, która umiera w mękach gdy Beniamin pali jej portret. Aby jednak dowiedzieć się jak Żmichowska rozwiązała historię portretu, musiałam nieźle się namęczyć przy lekturze. Oj to już nie te czasy – bezbolesnego czytania najtrudniejszych płodów literatury polskiej i przedzieranie się przez poetykę kolejnych epok. Było, minęło. „Poganka” nie jest lekturą dla przyjemności, za dużo w niej programowości, za dużo zbyt kwiecistego języka, za dużo romantycznego „ducha”. Oczywiście postać demonicznej Aspazji jest fascynująca – jeśli spojrzy się na tę powieść w kontekście następnych epok, szczególnie Młodej Polski i w ogóle modernizmu – okazuje się zgrabną zapowiedzią późniejszych femme fatale. Beniamin jest natomiast dość zgrabnie ulepionym „przedwczesnym” dekadentem. Cóż więcej mogę napisać. Studentom polonistyki proponuję lektury nie opuszczać, bo warto na ten czas właśnie rozszerzyć nią konteksty interpretacyjne, dość bogate. Pozostałe przypadki sięgania po tę książkę skłonnam posądzić o czytelniczy masochizm.   

5 komentarzy:

  1. Mnie się podobała, choć też musiałam się przedzierać przez całą tą tkankę, o której piszesz. Ale w porównaniu ze wszystkimi poematami i dramatami romantycznymi - normalność.

    Miło ją wspominam, bo nawiązałam do niej na egz. ustnym z lit. oświecenia i romantyzmu. I chyba dzięki niej go zdałam :)

    Miło, że przypominasz.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O widzisz. Ja na studiach to czytałam! I byłam zachwycona lekturą! Ale minęło już chyba 12-13 lat od tamtego czasu i w głowie z treści nie zostało nic. Tylko pamięć, że książka wywarła na mnie spore wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że przypomniałam takiego starocia! Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam, ale wzmianka o czytelniczym masochizmie rzuca się w oczy, toteż zajrzałam na biblionetkę, a tam okazało się, że to książka wydana w serii "Arcydzieła Literatury Polskiej" i "Najsłynniejsze Powieści dla Kobiet" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Agnes, dobre, dobre. Co do arcydzieł to bym się jeszcze zgodziła ale powieści dla kobiet... jeju.
    Co prawda seria Hachette podobała mi się właśnie ze względu na odgrzebywanie staroci (Damy Kameliowej, Hrabiny Cosel itp.), oraz trochę przesycone ornamentyką ale oryginalne okładki, ale zmuszanie kobitek do przedzieranie się przez Pogankę to... sadyzm wydawniczy:-)

    OdpowiedzUsuń