środa, 21 września 2011

Neil Gaiman "Księga cmentarna"

„Koraliną” byłam zachwycona – i światem przedstawionym, i warstwą dydaktyczną. Przy „Księdze cmentarnej” – konsternacja. A lubię takie gotyckie, cmentarne tematy podane w tonacji buffo. Oj lubię. A jednak książka Gaimana wydaje mi się… straconym pomysłem. Bo pomysł wychowania małego żywego dziecka przez truposzy zasiedlających cmentarz, w dodatku truposzy o zróżnicowanych datach życia i zejścia z ziemskiego padołu łez, jest kapitalny i jakby nie do końca przez autora wyzyskany. Niby stanowi to źródło specyficznego humoru, ale można było ulepić z tego coś więcej. Pomysł odwrócenia konwencji jest oczywiście fajny i odważny w literaturze dla dzieci. Jeśli już czepić się dydaktyki książek Gaimana, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że oswaja ze śmiercią i atmosferą cmentarza, odważnie oswaja. Jest to też piękna opowieść o dojrzewaniu, o przywiązaniu, w finale zaś staje się uroczą, metaforyczną pochwałą… życia. Mimo to jakoś nie mogłam wejść w ten świat Nika, nie umiałam wyobrazić sobie fantastycznych postaci (Swija, ghuli itp.). Ten cały świat dziwnych pozaziemskich istot wydał mi się jakiś nieostry, bez uzasadnienia. Oczywiście to tylko moje zdanie, będą – są – miłośnicy tej książki. Czytałam ciekawą blogową recenzję (niestety nie pamiętam gdzie) w której autorka chwali książkę, ale gani banalne zakończenie. Mnie to akurat podobało się najbardziej. Tak bywa. Dlatego trzeba wyrobić sobie opinię osobistą lekturą…
Na koniec tych skarg i zażaleń dwa fajne cytaty, tłumaczące naturę książki:
Umarli cię nie zawodzą. Przeżyli już swoje życie, zrobili to co zrobili. My się nie zmieniamy, żywi natomiast zawsze zawodzą
Oraz bardzo mądre zdanie o akceptacji i miłości:
My, na cmentarzu, chcemy żebyś pozostał przy życiu. Chcemy żebyś nas zaskoczył i zawiódł, zdumiał i zadziwił. Wracaj do domu.

4 komentarze:

  1. A ja weszłam łatwo w ten świat. Natomiast ''Karolina'' już nie wywarła na mnie takiego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobne odczucia jak Monika. "Księga cmentarna" zauroczyła mnie tą "smugą cienia", a "Koralina" jakaś taka dziecinna...

    OdpowiedzUsuń
  3. O, ja także się pod tym podpisuję! Księga była dla mnie dużym - i miłym - zaskoczeniem. W ogóle nie spodziewałam się takiej fajnej i zarazem mądrej opowieści.
    O Koralinie się nie wypowiem, bo - choć miałam ją w rękach - to nie pamiętam z niej za dużo:/ Chyba pora porządnie przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój Boże, jak to dobrze, że różnie odbieramy te same książki. Cały w tym urok czytania a i blogowania, bo możemy podzielić się swoimi odczuciami Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń