czwartek, 27 października 2011

Orhan Pamuk "Nowe życie"


„Można na punkcie tej książki dostać obsesji” – krzyczy z okładki fragment recenzji. Coś w tym jest. Czy to lekko tocząca się narracja, czy pęd za zrozumieniem o co naprawdę chodzi powodowały, że nie mogłam oderwać się od tej, de facto bardzo trudnej powieści, mimo iż miałam ważenie, że rozumiem ją bardziej intuicyjnie i co chwilę układałam tysiąc jeden interpretacji. I tak zostało do ostatniego zdania. Tysiąc jeden interpretacji. Zapewne o to chodziło samemu autorowi. Ta książka wydaje się być „pisana” w trakcie czytania. Nie zawsze rozumiałam, częściej nie rozumiałam, ale jak bohater w swej wędrówce nie poddałam się. Dla tych, którzy nie znają treści zdradzę, że bohater po przeczytaniu tajemniczej książki (której treści czytelnicy nie poznają nigdy, choć domyślać się mogą) przewraca swój świat do góry nogami, a właściwie porzuca go w poszukiwaniu tego wykreowanego przez książkę. Oczywiście, dla poszukiwaczy motywu książki w książce i książki o książce jest to nie lada gratka, jest to wręcz specyficzny traktat o naturze literatury, choć czytać ją tylko z tego powodu byłoby sporym uproszczeniem. Podobało mi się to co działo się z bohaterem: fragmentaryczne postrzeganie świata jak w jakiejś gorączce, szalone podróże autobusami donikąd, w poszukiwaniu nie wiadomo czego. To szukanie „geometrii życia”. Znakomite. Znakomicie zilustrowany jest też konflikt Wschodu z Zachodem. Dla tego aspektu powieści warto się z nią pomęczyć. Dla zmitologizowanego wątku miłosnego i elementów sensacyjnych też. Można by tak pisać i pisać o tej powieści, i tematu nie wyczerpać. Tych którzy zdecydują się na lekturę ostrzegam, że nie jest ona łatwa, ale na pewno INNA.

2 komentarze:

  1. Brzmi ciekawie.
    Będę tutaj zaglądać jeśli pozwolisz i zapraszam też do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię Pamuka i pewnie wcześniej czy później bym sięgnęła po "Nowe zycie" ale po tym co napisałaś mam ochotę już zaraz natychmiast:-)
    Pamietam, że gdy brałam do reki "Stambuł" mimo całej sympatii do autora, bałam się, że będzie nudna przegadana i odłożę, a to była fantastyczna lektura, jedna z lepszych chyba, no może obok "Muzeum niewinności"
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń