środa, 23 listopada 2011

Joanna Olczak-Ronikier "Korczak. Próba biografii"

-->
Zainteresowałam się tą książką,  bo już jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że właściwie to co wiem o Korczaku to, że „poszedł z dziećmi do gazu”.  Teraz wiem oczywiście znacznie więcej, choć lektura nie była prosta i łatwa. Nie jest to na szczęście kolejne kontrowersyjne „non fiction”, tylko rzetelna, choć nie zawsze obiektywna i nie pozbawiona emocji (autorka, de facto wnuczka Jakuba Motkowicza, pamięta bowiem Korczaka) praca. Ciężko czytało się to obszerne opracowanie, przesycone jest bowiem wieloma cytatami i fragmentami  dostępnych źródeł. Olczak-Ronikier pokazuje też życie Korczaka na tle BARDZO szerokiej panoramy polityczno-społecznej. Przebrnięcie przez te meandry wymaga wiele wysiłku, ale jest jednocześnie dużą dawką wiedzy o czasach międzywojnia i pokazuje, że martyrologia Korczaka zaczęła się sporo wcześniej niż w momencie utworzenia getta… Warto podjąć wysiłek lektury, bo z tej „próby biografii” wyłania się bardzo niejednoznaczny obraz  tragicznego człowieka, utopisty, marzyciela. Autorka nie chce podtrzymywać mitu, próbuje być po prostu jak najbliżej prawdy.  
Podobała mi się recenzja książki z blogu Lektury Lirael:
http://lekturylirael.blogspot.com/2011/07/joanny-olczak-ronikier-korczak-proba.html
szczególnie pierwsze zdanie: W miejsce mojej recenzji "Korczaka" tak naprawdę powinna zapanować wielka cisza. Ja mam podobną refleksję. Prawdopodobnie z tego samego powodu, czystego ludzkiego wzruszenia, omówienie tej książki jest u mnie takie lakoniczne…



Kiedy przechodziłam koło Pałacu Kultury i Nauki, odkryłam w parku koło pałacu (naprzeciw miejsca gdzie co roku znajduje się lodowisko) niepozorny, umiejscowiony między drzewami pomnik Korczaka. Urzekła mnie szczególnie mała dziewczynka z warkoczykami i lalką w ręku. Z książki dowiedziałam się, że pomnik stoi w miejscu, gdzie mieściła się ostatnia siedziba Domu Sierot i skąd Korczak wyruszył z dziećmi w ostatnią drogę. Gdybyście byli w tym miejscu, zobaczcie ten pomnik. Słabe zdjęcie z komórki:

5 komentarzy:

  1. gdzieś tam książka ta przewinęła się niedaleko mnie i tak sobie myślę, że chyba do niej zajrzę. Tylko ja odebrałam ją jako łatwą do przeczytania (tak przynajmniej opisywali ją w różnych audycjach), a Ty piszesz co innego. Ciekawe

    OdpowiedzUsuń
  2. Marto, napisałam, że jest ciężka bo bardzo dużo w niej trochę podręcznikowych, rozwiniętych informacji społeczno-historycznych, przez które trzeba przejść z uwagą i ogromnym skupieniem. Mnie lektury nie ułatwiały także liczne cytaty z Korczaka, rozchwiane, pełne niedomówień. Zobaczysz sama. Nie zmienia to jednak faktu, że naprawdę warto ją przeczytać, bo to ogromna piguła wiedzy o Korczaku i tamtych czasach. Naprawdę polecam.
    Kasiu, Edyto, to prawda, zdjęcie tego nie oddaje ale te dziecięce sylwetki są poruszające.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oddaje. Boją się te dzieci, a dorośli próbują je ochronić przed strachem...

    OdpowiedzUsuń