czwartek, 3 listopada 2011

Szymon Hołownia "Bóg. Życie i twórczość"

Kolejna „zakręcona” książka, uporządkowana i przemyślana. Tym razem bez quizów i absurdalnych pytań i gier. Jedynym bonusem do tekstu jest ciekawy przegląd literatury na tematy poruszane w danym rozdziale. Przegląd ten świadczy o ogromnej wiedzy i pasji autora. Gdybym jednak  miała uderzyć się w pierś i szczerze powiedzieć dlaczego czytam Hołownię: dla treści czy języka, to cicho i nieśmiało odpowiedziałabym – głównie dla tego drugiego. Mimo, że w tym językowym pędzie zdarza mu się popełniać absurdalne i wypaczone porównania, to jednak warto wejść w ten specyficzny, odważny kod językowy. Tyle, że w ostatniej książce Hołowni coś mi nie grało. Gubiłam wątek, zacierały mi się intencje autora, irytowałam się, musiałam porzucić na chwilę książkę, żeby podjąć jeszcze jedną próbę lektury. Niby jest to ładnie uporządkowany wywód, ale jednak coś jest nie tak. Długie, sienkiewiczowskie zdania, pełne nawiasów i wykrętasów, stają się słowną puszczą nie do przebrnięcia. Jednym słowem kiepska redakcja książki powoduje, że tekst jest nieczytelny. Na miejscu wydawców poużywałabym trochę… kropek. Poskracała zdania, wyrzuciła nawiasy. Po prostu. Szkoda, bo to kolejna mądra i odważna książka. I nic już więcej nie napiszę, bo – wychowana na księdzu Malińskim, i tylko na Malińskim, po prostu nie znam się na tego typu literaturze. Czytam bo wyczuwam intuicyjnie, że to rzecz warta uwagi.

2 komentarze:

  1. Nie przeczytam mówię szczerze, ale podziwiam, za ambicję i upór, bo też tak mam w stosunku do niektórych książek i wiem, że dla mnie samej się to opłaca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poluję na książki Hołowni, ten tytuł po prostu muszę mieć ze względu na tematykę, choc pewnie i mnie zirytuje słaba redakcja...

    OdpowiedzUsuń