czwartek, 15 grudnia 2011

Joanna Siedlecka "Jaśnie Panicz"

Wznowiono ostatnio głośną książkę o  Gombrowiczu, a mnie przypomniało się, że mam ją w swoich zbiorach i nabrałam ochotę na lekturę. Nie spodziewajcie się po książce tradycyjnej biografii. Siedlecka utkała portret pisarza z relacji innych ludzi. Zdążyła to zrobić w ostatniej chwili – większość jej rozmówców już nie żyje, przy ich nazwiskach znajdują się gwiazdki odwołujące do daty śmierci. Już sam fakt utrwalenia świadectw osób, które nie powiedzą już nic więcej podnosi wartość pracy. A i rozmówcy to nie byle jacy. Najbardziej zaskakujące są rozmowy z prostymi ludźmi, niezwiązanymi ze światem literackim, np. służbą Gombrowiczów.  Z tych strzępów wspomnień wyłania się portret całej rodziny pisarza, jej tragiczne losy ale i losy szlacheckich rodów, ziemiańskich dworków – jednym słowem czasów, których  już nie ma. No i wreszcie portret samego Gombrowicza – zaskakujący, niejednoznaczny, tragiczny. Warto poznać ten portret, uzupełnić konteksty, upewnić się, że Gombrowicz „wielkim pisarzem był”. Swego czasu przeżyłam fascynację tym wyłamującym się wszelkim schematom pisarzem. Dlatego książka mnie nie zdziwiła. Jedynie upewniła w tej fascynacji. Pomogła zrozumieć więcej i lepiej. Poza tym uwielbiam ludzi, którzy teatralizują życie. Gombrowicz robił to rutynowo. 
Z książki wyłania się także uroczy portret Rity Gombrowicz. Siedlecka utrwaliła ją jako osobę niezwykle oddaną Gombrowiczowi i jego sprawie, ciepłą i serdeczną. Sama poznałam Ritę na otwarciu Muzeum Witolda Gombrowicza we Wsoli i już tam poraziła mnie jakąś niebywałą skromnością.
Opracowanie uzupełnia interesujący, bogaty materiał fotograficzny (niektóre ze zdjęć można zobaczyć w oryginale we Wsoli). Przyznajcie, że powyższa okładka wcześniejszego wydania też jest znakomita.

2 komentarze:

  1. Przezabawne zdjęcie na okładce!

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda. Matka Gombrowicza chciała by był dziewczynką i dlatego ubierała go w dziewczęce ubranka. Co widać na zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń