wtorek, 20 grudnia 2011

Jostein Gaarder "Diagnoza i inne opowiadania"

Bałam się tej książki, ale przeczytać ją musiałam, bo to ostatnia „niezdobyta” jeszcze przeze mnie książka Gaardera. W dodatku chronologicznie – jego literacki debiut. Spodziewałam się żmudnej, odkładanej dla złapania oddechu lektury. Omówienie książki zamieszczone na okładce: zbiór opowiadań  zawierający klasyczne humanistyczne rozważania o kondycji ludzkiej – też nie wróżyło najlepiej. A tu niespodzianka. Pochłonęłam książkę od razu, odkładając ją jedynie od czasu do czasu z czystego ludzkiego rozsądku. Te opowiadania są ZNAKOMITE. Każde jest inne i w formie, i treści, każde jest wyszukanym pomysłem i intelektualną, ale zjadliwą ucztą. A żeby tradycji literackiej stało się zadość, w tej debiutanckiej książce Gaardera pojawiają się w „miniaturze” opowiadań wszystkie późniejsze tematyczne fiksacje autora. Jest tu zalążek postaci Dżokera. Jest pomysł rozwinięty potem w Świecie Zofii (granica między bohaterem powieści a czytelnikiem), jest to płynne przechodzenie między światami, jest wreszcie cały program filozoficzny Gaardera. Krótki, bo dający się streścić w jednym, no może dwóch zdaniach:
Istnieje świat.
My istniejemy
Świat istnieje tu i teraz!
Nikt, żaden pisarz tak konsekwentnie nie nawoływał do zadziwienia światem. Gaarder jest w tym nawoływaniu jedyny w swoim rodzaju.
Nawet nie umiałabym Wam polecić najlepszego opowiadania. Wszystkie warto przeczytać i zastanowić się nad nimi. Nie zrażajcie się tylko dziwnymi tytułami. Każde z opowiadań poprzedzone jest osobno tytułowanym, krótkim fabularnym wstępem. To także prawdziwe literacko-filozoficzne perełki.
Naprawdę bałam się tej książki. Debiut to debiut – zwykle jeszcze „niewykrystalizowany”, czytany dla uzupełnienia kontekstów dla późniejszej twórczości autorów. A tu znakomicie rozwinięte pod każdym względem dzieło literackie, lepsze od wielu późniejszych książek Gaardera.
Szkoda że to już ostatnia książka mojego ulubionego pisarza. Wszystko już wyczytałam a wracać do książek przeczytanych nie mam zwyczaju. Tym bardziej cieszę się, że przygoda czytelnicza zaczęta tak pomyślnie lekturą „Magicznej biblioteki Bibbi Bokken”, mimo iż burzliwa i pełna potyczek, pomyślnie się zakończyła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz