czwartek, 5 stycznia 2012

J.R.R Tolkien "Hobbit czyli tam i z powrotem", "Władca Pierścieni"

Przyznaję się, że dopiero teraz sięgnęłam po Tolkiena. Ale nie wstydzę się tego,  po prostu przyszedł czas (Ewo! Dziękuję za przypomnienie o tym, że nadszedł i że najwyższy). A przyznać musicie, że lektura trylogii to nie lada przedsięwzięcie czytelnicze. O ile bowiem prolog do trylogii, czyli historia niezbyt asertywnego hobbita, wydała mi się niepogłębioną egzystencjalnie acz pomysłową historyjką, napisaną zresztą z subtelnym humorem (co mnie mocno zdziwiło) o tyle z samą trylogią nie było już tak łatwo. Gubiłam wątki, bohaterów i krainy. Momentami wątpiłam w swoją wędrówkę w głąb książki bardziej niż sami bohaterowie. Moja wyobraźnia niebezpiecznie dymiła z wysiłku przy opisach krain i przyrody (Boże ile tam tego było!). Były jednak fragmenty pasjonujące – świat elfów, Toma Bombadila czy Drzewca (chyba najukochańsza kraina), dla których warto było wędrować. Świat Tolkiena zachwyca starannością, bogactwem i ogromem. Zachwyca i przeraża. Dlatego lektura nie była dla mnie łatwa. Podobała mi się jednak warstwa egzystencjalna. Walka dobra ze złem, moralne wybory, zasady honoru, wierność przyjaźni a przede wszystkim tragiczne rozterki bohaterów – Boromira, Eowiny i wielu innych. Przede wszystkim Golluma. I to dążenie do uporządkowania świata. Ale więcej napisać o moich odczuciach i refleksjach nie umiem i nie chcę,  bo nie chcę mierzyć się z klasyką i fanami fantastyki.
Na zdjęciu trzy wydania (w jednym tłumaczeniu Marii Skibniewskiej), tak wyszło, że akurat w ten sposób skompletowałam tomy do czytania. Najlepiej czytało mi się środkową  propozycję ze względu na największe światło i stopień pisma.

4 komentarze:

  1. ja przeczytałam tylko Hobbite jakies 15 lat temu i stwierdziłam ze to było o co najmniej 5 lat za późno:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hobbit bardzo mi się podobał, czytałam go jako pierwszego. Potem sięgnęłam po trylogię i trochę spodziewałam się lekkiego, bajkowego klimatu Hobbita, a otrzymałam poważną literaturę fantasty. Co nie znaczy, że byłam rozczarowana, o nie! Władca pierścieni to mistrzostwo świata, chociaż przyznaję, momentami miałam chwile zwątpienia (zwłaszcza w części drugiej). Najlepiej czytało mi się cz.1 i finał. Trylogię tą wspominam z sentymentem, jeszcze z jednego powodu: kupiłam ją sobie za pierwsze zarobione pieniądze i mam do dzisiaj na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie po kolei czytałam, a tak w ogóle zaczynałam od filmu :)
    Potem trylogia, a potem Hobbit. Silmarilliona też próbowałam, ale mnie pokonał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam jedynie Hobbita, który mi się bardzo podobał ;-)

    OdpowiedzUsuń