środa, 11 stycznia 2012

Olga Tokarczuk "E.E."

Pamiętam, że czytany bardzo bardzo dawno temu „Prawiek i inne czasy” zrobił na mnie ogromne wrażenie. Ale potem książki Olgi Tokarczuk z niezrozumiałych powodów zniknęły z mapy moich czytelniczych poszukiwań. Dlaczego nie wiem, pewnie przez przeoczenie. Dlatego teraz nadrabiam zaległości a proceder ten zaczęłam od „E.E.” Poziom satysfakcji czytelniczej po lekturze jest porównywalny do lektury „Prawieka” – wszak to kolejny zestaw soczystych, dobrze zakreślonych, literackich do bólu postaci tułających się między światami. Sądzę, że tej znanej książki streszczać nie trzeba, napiszę tylko dla innych zagubionych na literackiej mapie, jeśli tacy istnieją, że opowiada ona o 15-letniej Ernie, która odkrywa u siebie zdolności mediumiczne. Pod płaszczem realistycznego, niemalże pozytywistycznego w poetyce opisu rzeczywistości z  początku wieku, kryje się historia o podświadomości, szukania swojego miejsca na ziemi, egzystencjalnego niepokoju z Freudem w tle. Historia E.E. odczytywana jest jako studium dojrzewania, wchodzenia w dorosłość. Ja zinterpretowałam ją jako studium ludzkich ambicji. Wszak nieszczęsna i Bogu ducha winna dziewczyna otoczona jest sztabem równie nieszczęśliwych ludzi, dla których jej przypadek staje się szansą realizacji ambicji różnego typu. Tych zupełnie świadomych (Artur) i tych nieuświadamianych (matka). Ot co. Dobra, spokojna, sprawdzona proza.

3 komentarze:

  1. "(...)kolejny zestaw soczystych, dobrze zakreślonych, literackich do bólu postaci tułających się między światami." - pięknie napisane!
    Czytałam. Dawno, ale miło było sobie przypomnieć swoje wrażenia pod wpływem Twojego tekstu.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Olu, dzięki! Cieszę się, że przypomniałam wrażenia z lektury. A sama przy okazji odkryłam fajny blog, dołączyłam Cię do linkowni.Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, bardzo mi miło! :-) Dziękuję!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń